Strony

sobota, 23 stycznia 2016

Jak ten czas leci

Niedawno piliśmy szampana witając Nowy Rok, a już prawie koniec miesiąca. Co nowego się wydarzyło ? 

Kot mojej córki chce być panem w domu, bije się o każde miejsce na którym akurat śpią kotki, próbuje po zjedzeniu swojej porcji załapać się na ich jedzonko, nocami włóczy się po domu i chce żeby się z nim bawić. 

31-go załatwiliśmy z Miśkiem formalności w USC i w marcu bierzemy ślub. I prawie nic nie jest przyszykowane, a już dwa miesiące zostały. 

W Sylwestra zobaczyłam u mojej suni dwa guzy na sutkach. Zaraz po Nowym Roku miała operację. Jest wszystko dobrze, ale czy naprawdę to się okaże po pierwszej w tym roku cieczce. Dwa guzy okazały się pięcioma, rozcięta jest po całości, 21 szwów i do dnia dzisiejszego jeszcze są nie zdjęte. Chodzi w kaftaniku i bardzo go nie lubi. 




W sklepiku zainstalowałam ogrzewanie gazowe i w końcu nie marznę i klienci też są zadowoleni. I mniej płacę !  I mogę znów pracować w sklepie, bo mam ciepłe palce. Ciekawe czy się doczekam centralnego w tym budynku. Strasznie pod tym względem jest na Pradze. Pamiętam w poprzednie święta, jak jedna z dziewczynek przeprowadzała się do TBS na Golędzinowie i powiedziała mi, że to będą najszczęśliwsze święta w jej życiu, a czemu ? bo będzie miała ciepło w domu. W XXI wieku ! Makabra. 
I jak mam ciepło, to coś tam zrobiłam . 

Hafciki do kartek świątecznych




Skrzyneczka na klucze na działkę znajomej. 




Anioły i słoniki, które miały być dokończone na prezenty gwiazdkowe ;(




Wieszaczki, małe, ot zrobione tak sobie. 







I skrzyneczka hipisowska :) 




Jeszcze coś wykończę w nadchodzącym tygodniu i chyba styczeń wyszedł na plus, choć szaleństwa nie ma. 

I na koniec - co mnie strasznie wkurza - zaczęłam widzieć super do dali, a do pracy decoupage, komputera i książek muszę zakładać okulary ! I to z dnia na dzień. A po operacji, którą zrobiłam w 2004 roku, miało się nic nigdy nie zmienić.  

12 komentarzy:

  1. Bardzo dużo się u Ciebie dzieje;) I twórczo i prywatnie;) A ciepło w domu i w pracy jest bardzo ważne. Dobre docenia się dopiero wtedy, gdy zazna się złego. Przyzwyczailiśmy się już do wygód i w głowie może się niektórym nie mieścić, że można mieć zimno w domu, czy marznąć w pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W swoim życiu już w pracy marzłam. Siedzieliśmy w kurtkach i rękawiczkach. Takie uroki są w starych domach. Ale wtedy tylko klawiatura była moim warsztatem pracy.

      Usuń
  2. Jak na wiadomość o tym, że niedługo wychodzisz za mąż mówisz to tak spokojnie to myślę, ze caly rok nie będziesz musiała się z niczym spieszyć;))) Wszystkiego dobrego życzę, niech Twoje plany uda Ci się zrealizować i a reszta z pewnością sama się podkłada:)
    Pozdrawiam!
    martaimama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim wieku trzeba brać to na spokojnie. To tylko formalność, chociaż wszyscy bardzo to przeżywają (rodzina i przyjaciele). :) Dzięki

      Usuń
  3. Dużo się dzieje... dobrze, że większość to pozytywne rzeczy :) Piękne prace zrobiłaś, bardzo podoba mi się skrzyneczka na klucze i aniołki :) Powodzenia w przygotowaniach do ślubu! A ja się martwiłam, że do października mam mało czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza decyzja była spontaniczna. Akurat są okrągłe urodziny Miśka w marcu. Dwa w jednym. U mnie to formalność. Miało być też po cichu, ale się wydało. Jak mało czasu to szybciej się podejmuje decyzje :) Do października trochę czasu masz i dasz radę :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję w jej imieniu. Podrapię ją po grzbiecie :)

      Usuń
  5. Piękny spis: tu prace, piesek, ogrzewanie, a pomiędzy taki drobiazg jak ślub :) Wszystkiego dobrego i trzymam kciuki za marcowa uroczystość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam, ślub, formalność i tyle, ale fajnie, że po tylu latach jeszcze nam się chce. Dzięki :)

      Usuń
  6. przytulaski dla pieska...........a zauroczyły mnie te aniołki

    OdpowiedzUsuń

A po nocy przychodzi dzień, a po zimie lato :)