Strony

czwartek, 31 grudnia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku





Szczęśliwego Nowego Roku - niech będzie taki jakiego pragniecie 

I ostanie prace - słodka buteleczka, drugi zimowy transfer i obrazek z papieru decoupage. Acha i deska do krojenia, która kilka lat temu się rozwaliła, okleiłam ją, ale znowu przeleżała się trochę czasu i w końcu się doczekała. Będzie dekoracją mojej kuchni.
Tylko nie myślcie, że po sylwestrze będę się lenić, o nie. Przyniosłam sobie robótkę. :) 















Jeszcze raz wszystkiego najlepszego w 2016 roku.

niedziela, 27 grudnia 2015

Niedziela poświąteczna

Miałam odpoczywać i tak było, ale nie do końca, bo zostałam sama w domu i ile można patrzeć w telewizor albo czytać ? Trzeba było coś porobić. We wtorek jeszcze doszło zamówienie z Drewlandii (oni są wspaniali - zapłata i na drugi dzień jest kurier) a w nim Cadence preparat do transferów (poprzedni tak dobrze schowałam, że nie mogę znaleźć). I machnęłam sobie pejzażyk zimowy. Fajnie wyszedł, tylko muszę boki dorobić, bo jest to mały obrazek na gotowym blejtramie. 


Tak mi się spodobał, że zaczęłam jeszcze dwa inne. 

Wyskoczyłam też do OBI i kupiłam kilka nowych ptaszków do klatek. Tak naprawdę myślałam, że może będą na nie przeceny, ale nie było. Jednak były tak ładne, że się nie mogłam powstrzymać. Teraz muszę się przyłożyć i zrobić naprawdę ładne klateczki. Będę miała w końcu na to czas. 

Święta były bardzo spokojnie, dobrze rozplanowane więc wszędzie zdążyliśmy. Bardzo rozsądnie pałaszowaliśmy i tym razem obyło się bez przejedzonych brzuszków. Fakt, że nie spróbowałam wszystkiego (szczególnie pierwszego dnia), ale wolałam nie dojeść niż potem dogorywać. I tak dostaliśmy coś tam na wychodne. Ale wieczorem herbatkę z miętą profilaktycznie popijałam. 

Pozostało kilka dni do końca roku i pewnie nie byłabym sobą, żeby coś jeszcze nie zrobić i pewnie będą to niedokończone prace. Wolałabym je skończyć, ale jak to moja siostra mówi, lepiej mieć coś na nowy rok do wykończenia, bo to oznacza, że następny rok się ma do przeżycia. 

Nasz nowy domownik kot Riky dostarczył nam wrażeń choinkowych. Sama ubrana choinka go nie interesowała, ale jak leżała jeszcze do oprawienia bardzo go nęciła. 


Najfajniej było, jak choinkę stawialiśmy, nie chciał wyjść i jak go się wyciągnęło, to jak piskorz właził inną dziurą i trzeba było znów go wyławiać. 
Choinka go nie interesowała, ale smakołyki robione bardzo. Serniki nadgryzał więc ciasto po raz pierwszy stało pozamykane w szafkach. Nawet pierniczki z otwartej puszki wyciągnął. 

Jeszcze coś napiszę w starym roku więc się nie żegnam. Mówię tylko dobranoc. 

piątek, 25 grudnia 2015

I znów święta

Tak szybko przyszły te święta, że ... 

Życzę Wszystkim Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku (bo znów nie będę czasowa i zapomnę) 


Do końca miałam sporo pracy przy świątecznych prezentach. Sama nie wiem, co robiłam. Na pewno klatki z ptaszkami, które cieszyły się dużym wzięciem. 






















Tylko przez to, że się śpieszyłam i nie miałam czasu na dokupienie ozdób, klateczki były do siebie podobne. Teraz będą bardziej dopracowane (o ile pani Lucyna będzie chciała je jeszcze robić, bo jeśli nie, to będę musiała sama się nauczyć) . 


Kocie czarne oczy tak się podobały, że jeszcze dwa pudełka zrobiłam .
















Jak się dobrze przyjrzycie różnią się wielkością oczu kota :) 



Ozdobiłam kota z płyty mdf i dwie sowy, ale tylko jedną sfotografowałam. 

















Jeszcze trochę dziwny serwetnik, ale po zrobieniu okazał się fajny. 

















Mam jeszcze dwie prace zaczęte, no i nie skończyłam i może nie skończę w tym roku, ale podobno trzeba mieć coś w zapasie na nowy rok. 
A jeszcze w między czasie była wymianka prezentów na Babskim Hobby, ale jeszcze nie można pokazać co się zrobiło. 

Jutro drugi dzień świąt i mam wolne od rodziny i zamierzam porobić coś dla przyjemności . Oczywiście się pochwalę . 

Dobrego drugiego dnia świętowania . 

niedziela, 13 grudnia 2015

Sobotnio-niedzielny kiermasz w Legionowie

Sobota i niedziela 12-13 grudnia to dwa dni spędzone w holu Urzędu Miasta Legionowo - Kiermasz Sztuk Różnych. I to było tak jak w nazwie - sztuki różne - dużo stoisk, różności i wszystko prześliczne. 
Nasze stoisko - moje i Doroty też niczego sobie. 













Sroce spod ogona nie wypadłyśmy, ale miałyśmy rzeczy bardzo różnorodne. Ja przywiozłam ze sobą nie tylko swoje
prace - pani Lucyna, która po wylewie musi pracować palcami, zrobiła śliczne ozdoby i nie tylko, bo sporo robi bardzo użytkowych przedmiotów. Wiklina papierowa jest bardzo modna i można z niej zrobić cuda. Lucyna robi z głowy, nie korzysta z Internetu, więc nie ma wzorów. Można jej podać rozmiar, fason i zrobi co trzeba. Poprosiłam ją o zrobienie klatki na ptaszki i dostałam śliczny, papierowy domek, który ozdobiłam i dodałam ptaszki. 









Są fajne. Sezon świąteczny, to i są świąteczne ozdoby. 
Bałwanki, dzwonki.  











Klaudii karteczki jak zawsze są śliczne i cieszą się dużym wzięciem.











Zrobiła też inne ozdoby - widoczne na zdjęciach stoisk szyta choinka czy aniołki puzderka. 
Miałam też bransoletki od Wiki, teraz już gimnazjalistki, którą uczyłam decoupage i wciągnęłam w robótki ręczne. 
Pierwsze sprzedało się pudełko robione na dzień przed kiermaszem. Nikt w sklepiku jeszcze go nie widział i nie zobaczy (chyba, że zrobię nowe, ale i tak będzie inne).




Pokazałam je na zdjęciu stoiska i tak się spodobał Doroty córki koleżance, że rano przywiozłam wydruk i już Dorota zrobi sama kociaka. 

Decoupage był na wielu stoiskach. Świąteczny, barwny, ale i w modnych szarościach, połączony z innymi technikami. 
Dużo rzeczy szytych - poduchy, zabawki, ubranka. I biżuteria, bo to przecież świetny prezent pod choinkę. 
Były też różne choinki - z filcu, papieru, tiulu, ze światełkami i bez. 

Jedzonko też było - zupa i mięsiwa - każde danie po 1,- (zbierano na wózek dla niepełnosprawnego chłopca) . 

Dużo muzyki - kolędy, ale nie tylko, bo dzieciaki tańczyły i bawiły się też przy innej, bardziej skocznej muzyce. 

W sumie dwa fajne dni - trochę się sprzedało, coś tam się kupiło, pogadało.