Strony

niedziela, 22 lutego 2015

Oskarowa noc i skrzyneczka nocy

Siedzę jak co roku i oglądam Oskary. To już tradycja. Sama nie wiem po co, bo niestety nie mam pamięci do nazwisk aktorów i jak nie zobaczę podpisu lub mi nie powiedzą kto to jest, to nie wiem kogo widzę. Oczywiście wmawiam sobie, że pamiętanie takich rzeczy to zaśmiecanie pamięci, ale przyczyna tkwi pewnie gdzieś w zakamarkach mojej głowy. Za to moja córka wie o nich wszystko lub prawie wszystko, ogląda prawie wszystkie filmy i teraz podpowiada i komentuje . I wiem wszystko. 
Z przyjemnością oglądam kreacje, które wyglądają fantastycznie na aktorkach . 
Neil Patrick Harris, który w tym roku prowadzi galę jest mi znany z dwóch seriali - "Jak poznałem waszą matkę" i "Doogie Howser, lekarz medycyny" .  Facet ma 41 lat, a sylwetkę nastolatka. Jak na razie fajnie prowadzi galę. 
A w niedzielę skończyłam skrzyneczkę na klucze i z drżeniem czekam co powie jej zamawiająca. Ma wisieć pomiędzy dwoma czarnymi maskami. Dużo bejcy - mahoń, jasny mahoń, ciemna wiśnia i heban. I wydruki masek. 





Mimo, że szafka się świeci, to lakier był matowy. Widocznie z bejcą tak się świeci. To łączenie kolorów bejcy bardzo mi się podobało. Szkoda tylko, że drewno na którym pracujemy nie jest idealne, wyłazi klej, są odbarwienia. O!!!! "Ida" ma Oskara !  . Żałuję, że zamiast lakierować nie pociągnęłam powierzchni woskiem. Matowym. Może wtedy nie świeciło by się tak okrutnie (jak na mat) . 
W tym tygodniu biorę na tapetę - dwa chusteczniki i to ozdobione tapetą ! Sama jestem ciekawa czy mi się to uda. Tapeta winylowa. No ale klient nasz pan. Musi wyjść dobrze.  
Dobrego poranka i całego tygodnia :) 

sobota, 21 lutego 2015

Pierwsze kroki z farbami kredowymi

Farby kredowe, ostatnio modne i mnie też wzięło, żeby się z nimi zapoznać. W hurtowni ABRO odbyło się szkolenie, które prowadziła Beata ze Sztuki Zdobienia. Ozdabialiśmy duże okrągłe, tekturowe pudła . 
Tektura więc trzeba było zwiększyć przyczepność. Pomalowaliśmy pudła primerem. Cieniutką warstwą. Porządnie trzeba było wysuszyć.  Potem farba kredowa koloru milicyjnego munduru . Znów porządne suszenie i ponownie kolor - dla poprawienia ewentualnych niedociągnięć. Trzeba było podszlifować dla wydobycia głębi koloru.
 Dostaliśmy szablon - kratka lub romby . Ja wybrałam kratkę. Białą farbą - też kredową ozdabialiśmy jak kto chciał pudło. Znów suszenie (przerwa na kawę), szlifowanie i bejcowanie - lazurem. Z niebieskiego koloru wyszedł niebiesko-zielony, a biała kratka zżółkła.  
Na klapę pudła drugi szablon. Pszczoła. Można było ją też pobejcować, ale wybrałam tylko szlifowanie i biały kolor też przybrudził się. Jeszcze woskowanie - woskiem z lakierem, odczekać i wyfroterować. I gotowe. Kilka godzin pracy. Naprawdę bez (no prawie) odpoczynku. 





Wszystkie produkty Stamperii. 
Nie wiem czy się przekonałam do farb kredowych. Ja nie widzę różnicy. Jest na pewno, ale trzeba się na tym znać. I są drogie. Się zobaczy. 
W między czasie zrobiłam kilka drobiazgów. 
Fioletowe pudełko na biżuterię. Pudełko chińskie, więc napracowałam się z malowaniem , a potem z szlifowaniem. Ale ozdabiałam moją kochaną serwetką w lawendę i pracowało mi się przyjemnie. 




Wypróbowałam też preparat do transferu Cadence i zrobiłam skarbonkę domek dla ptaszków. Czarno-biało . 






Wyszedł fajnie i chyba na razie pozostanę przy tym preparacie. :) 

Dokończyłam komplecik - dwa chusteczniki i łubiankę. Fajna serwetka i fajnie się robiło. 




Moje klientki Klaudia i Grażyna też nie ustają w pracy. Pierwsza dostarcza ślicznych kartek, druga maluje. 





















 I obraz, namalowany przez Grażynę. Ślicznie maluje :) 




 Na Walentynki zrobiłam kilka serduszek. 




Serduszko broszka 




I mała broszka dla mnie, serwetka jest fajna, bo wygląda jakby nadruk na materiale. 









Teraz na tapecie skrzyneczka na klucze :) I jestem zmęczona i zła, bo święta za pasem, a ja nic nie robię. Mam kilka zamówień i nie mam czasu i kręcę się w kółko. Ach! 
Miłego następnego tygodnia :) 

środa, 11 lutego 2015

Post pisany przy czekoladzie

Dziś wieczorem odstawiłam wszelkie prace. Nie dałabym rady - ani myśleć ani robić. Zmęczenie wzięło górę. I już miałam iść spać, a tu w telewizji "Czekolada" i akurat w szafce też czekolada do picia. I zrobiło się tak słodko. I do tego odświeżacz powietrza o waniliowo-czekoladowym zapachu. Bardzo lubię ten film i czekoladę. I nie śpię. 
Mam za sobą kilka zarwanych nocy i niestety przed sobą pewnie drugie tyle. Tak to jest jak się pracuje na dwóch etatach. A nawet trzech, bo decoupage oprócz hobby jest pracą. I to tą, którą lubię najbardziej. 
Dostałam do zrobienia dwie osłonki w kształcie muszli. Pościerane, wyblakłe. Miałam je udekorować w coś związanego z morzem. Brałam do ręki serwetki z łodziami, latarnią morską, przeważnie niebieskie o różnym odcieniu i nie widziałam ich na tych osłonkach. I wybrałam w końcu piasek - 





   
Ciekawa jestem co na to powie właścicielka, bo były przekazane przez kogoś. 

Walentynki już za pasem. Zrobiłam walentynkowy słoiczek na miłosne wyznania. Córka mnie poprosiła. Ciekawe ile czasu wymyślała te 100 powodów. 


Dokończyłam szafkę na klucze. Coś mi z nią nie szło, ale w końcu jest. 



Nie jestem nią zachwycona, ale pojemnik na karteczki i długopisy wyszedł mi fajnie. 




Skończyłam i wysłałam serducho na wymiankę walentynkową, ale pokażę je później jak adresatka je otrzyma. Są i inne i nie koniecznie na Walentynki. :)