Strony

sobota, 23 maja 2015

Grecja 1-go Maja dzień drugi

Wczoraj wracając z Aten do domu (w kierunku Lami) jechaliśmy w korku - Ateńczycy wyjeżdżali z miasta na długi  weekend. 
To my dziś wyruszyliśmy około południa. Mamy do przejechania 70 km na przylądek Sunion. Celem była świątynia Posejdona i pozostałości posągu Ateny. Podróż krótka, szybka, bo przez dłuższy czas autostradą. 
I zaczęło się od super długiego korka. Wystarczyły światła na końcu drogi i mieliśmy godzinę do tyłu. Dojechaliśmy lekko zmęczeni. 
Świątynia jak to świątynia musi być na wzgórzu. Wjazd wąski, samochodów dużo, ale mamy szczęście i znajdujemy kącik na parkingu. 
Troszkę w górę i widzimy strasznie dużo ludzi trochę zdumionych, złych. Po chwili wiemy czemu. Wejście na teren ruin świątyni zamknięte. 1-go Maja. Pracownicy muzeum świętują. Trudno. Spotkani polscy turyści są oburzeni . Śmieją się do nich - jak święto to święto dla wszystkich. 



Wspinamy się na sąsiednie wzgórze. Dookoła kwitną kwiaty. Ciągle się schylam i robię zdjęcia. Dziś w Grecji święto wiosny. Na drzwiach domów i mieszkań wieszają wianki z kwiatów. Tu też widzimy dziewczyny plotące wianki. Wiszące widziałam później w sklepach, na drzwiach, w kawiarniach.



Schodzimy ze wzgórza w stronę morza. Z urwiska robimy zdjęcia. 





Niestety mój lęk przestrzeni trzyma mnie w swoich sidłach i nawet jak Misiek cofa się nad sam brzeg urwiska krzyczę na niego i zmuszam do zachowania bezpiecznej odległości. Skąd mi się to wzięło sama nie wiem. Mnie, która łaziła za czasów młodości po górach, wspinała się na skałki, myła okna na czwartym piętrze stojąc na zewnętrznym parapecie trzymając się palcami framugi?  




Zdjęcia robię ciągle, bo otaczająca nas przyroda jest w pełni rozkwitu, zielona, soczysta. Za miesiąc nie będzie po tym śladu, kwiaty przekwitną, a rośliny będą szare i trzeszczące
pod nogami. Oddychamy zapachami dziko rosnących ziół. Widzą rumianek, tymianek, koper włoski. Oberwałam kilka listków i w domu w komputerze sprawdziłam co to.











Na widocznej w góry plaży opalają się ludzie, a nawet kąpią. Ale jak się ma takie morze ....




Powrotna droga dziwnie zbacza i zamierzamy do Laviro. 
Może znajdziemy otwarty sklep. Trzeba kupić chleb, bo wczorajszy zjedzono. 
Laviro jest niedużym miasteczkiem portowym nad Morzem  Egejskim.  Bardzo ładne. Podoba mi się ciąg fontann przy głównej ulicy. 
Parkujemy z trudem. Dużo samochodów - to źle wróży. 



Idziemy do portu, gdzie wśród jachtów stoją Nestor, Achilles, Telemach i inne jachty, które brały udział w zawodach olimpijskich. Chcemy coś zjeść, ale dziś w restauracjach goszczą się Grecy. Jest święto, więc czemu mają siedzieć dziś w domu. Zjadamy tylko lody i wracamy. Nie jedziemy jednak autostradą. Ruszamy na zachód chcąc objechać Ateny od strony morza, od strony portu w Pireusie. I nie my jedni. Znów jedziemy w korku. Po co oni wracają do domu? Nie ma u nich zwyczaju przedłużenia sobie święta na weekend ? Po tylu wyjeżdżających miałam taką nadzieję. 
Dobrze, że obwodnica na Lamię pusta i mogę przycisnąć gaz. I dobrze, że kupiliśmy chleb, bo obiadu nie udało się nigdzie zjeść i jesteśmy na suchym. 
Co dał nam ten dzień ?  Po pierwsze trzeba sprawdzać w przewodniku w jakie dni są zamknięte zabytki. Po drugie powinnam po tylu latach przyjeżdżania do Grecji już wiedzieć, że uwielbiają wspólnie spędzać wszystkie wolne dni i potrafią przejechać kilkadziesiąt kilometrów, żeby się spotkać. I, że lubią się gościć w knajpkach. Bolą mnie trochę nogi (brak zaprawy), ale przyroda i widoki wśród których łaziliśmy była tego warta. 
Jutro jakieś spotkanie z nieznajomym. 


   
O to na koniec  -  śliczna wieżyczka wyrastająca z dachów. 


7 komentarzy:

  1. ależ tam pięknie... a jaki kolor morza! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie sie z toba podrozuje! tylko te korki:) c.d......ciao

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak są w fajnym miejscu, gdzie można coś pooglądać to mogą być, ale jak nic nie ma dookoła to d...

      Usuń
  3. Fajne. Szkoda tylko, że nie mogę oddać opisując zapachu, szumu i ciepła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widoki cudne, ale Ty zapomniałaś, że to miejsce (blog) istnieje? Gdzie Twoje piękne prace? Alu dziękuję Ci za zabawę na blogu, odezwij też się czasem :)

    OdpowiedzUsuń

A po nocy przychodzi dzień, a po zimie lato :)