Strony

piątek, 16 stycznia 2015

Urlopowo w Zakopanem

W poniedziałek (5-go) po przygodzie pomylenia stacji metra skąd miałyśmy autobus do Zakopca, wieczorem dojechałyśmy całe i zdrowe i nawet nie zmęczone do ślicznego pensjonatu Javorina. Pokój nieduży, bo wolna była jedynka, ale z szerokim łóżkiem. Ale to nieważne . Śnieg, biały puszysty śnieg. Trochę mroźno. Zakopane mieniące się od świątecznych dekoracji. Na Krupówkach dużo ludzi. 










Ta tyłem z plecakiem to ja. 





Pycha.







Sklep gdzie robią cukierki - te bananowe. 






Kupiłam te dwa obrazki - na jednym wypisz wymaluj mój Misiek, a na drugim moja córcia. 




Atma. 


Koliba.


Stary Cmentarz. 




Panorama z Gubałówki. 





Kulig. 




Odwilż i czas zwiedzania muzeów. 




A to warto zobaczyć. Od stu lat nie zmieniane wnętrza domu pierwszego lekarza Górskiego Pogotowia Tatrzańskiego.


I Hasior. Tu nic nie trzeba dodawać. Może tylko że warto obejrzeć dwa filmiki o twórczości i inspiracjach. 





Autoportret . 

Podsumowywując - cudnie, że był śnieg. W sobotę jak przyszła odwilż to żal d... ściskał, ale my już w niedzielę jechałyśmy do Krakowa. 
Może jeszcze kilka słów o pensjonacie - położenie cudowne, bo blisko do linii drzew Parku, więc można było spacerować z dala od miasta. W drugą stronę też 15 minut i już się było w centrum. Pensjonat bardzo ładny, zadbany, śniadania obfite i urozmaicone. Można było się najeść na cały dzień. Z paniami w recepcji można porozmawiać, zawsze coś doradziły. Mogę śmiało polecić Javorinę. 
Jak widać na zdjęciach wybrałyśmy się na kulig i trochę mnie rozczarował. Bryczko sanki zawiozły nas kawałek w las i potem do szałasu . Herbatka z prądem ledwie rozgrzała. Tylko kiełbasa była dobra. Brakowało tego "czegoś" z dawnych kuligów.  Komercja.
Muzea też można podsumować - nie wiem za co płaci się 9,- w Atmie. Tyle tam Szymanowskiego, że na palcach jednej ręki można policzyć. Za to zdumienie ogarnia, że Makuszyński mieszkał w tak małym skromnym mieszkaniu. I żal, że zostało wznowionych tylko tych kilka pozycji, przeważnie dla młodzieży i dzieci, a to co napisał dla dorosłych poszło w zapomnienie. Śliczne obrazy wiszą u niego. Zakochałam się w "Mimozach" Mariana Szczerbińskiego. Muszę mieć coś podobnego. 
Hasior broni się sam. Można oglądać i oglądać. 
W Kolibie też jest co oglądać a to za sprawą karykatur i Malczewskiego. 
Dobrze, że gdzie pójść. 
Zakopane było na 5, 
I dzień w Krakowie - niedziela wietrzna, ale gorąca za sprawą Wielkiej Orkiestry. Rynek barwny, wesoły. Odwiedziłyśmy Zamek, pomachałyśmy Smokowi, a w poniedziałek wsiąkłyśmy w Kazimierz i aż do odjazdu autobusu tam szwendałyśmy się małymi uliczkami zaglądając do sklepików, podziwiając ich wystrój.  Na przepyszną zupę berdyczowską zawitałyśmy jak zawsze do "Ariela" . 









Te kilka dni minęło jak z bicza. Wyspałam się, wypoczęłam, odetchnęłam zimnym powietrzem. I do roboty ;)  







26 komentarzy:

  1. Śliczne zdjęcia - fajnie, że dopisała pogoda i śnieg. Ja w tym roku miałam śnieg chyba tylko kilka godzin. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym wolała w mieście śnieg. Tak teraz jest brzydko :(

      Usuń
  2. O kochana ale cudne zdjęcia, takiego odpoczynku i wyjazdu tylko Ci pozazdrościć. Zdjęcia oświetlonego Zakopanego są cudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie Zakopane było przybrane na święta :)

      Usuń
  3. A ja dzisiaj myślałam o Krakowie! W ogóle bardzo często myślę o górach. I rozmawiałam z mężem, że w Krakowie kamieniczki są do maxa wykorzystane, a w Gdańsku umieralnia i jak tam fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy gdzie. Na Kazimierzu jest dużo opuszczonych domów. Dawno nie byłam w Gdańsku. Muszę latem się choć na chwilę zawitać .

      Usuń
  4. Ale Ci zazdroszczę, właśnie rozpoczynamy ferie i ani grama śniegu. Patrzeć tylko, jak zaczną kwiaty kwitnąć. Fajnie, że wypoczęłaś, tego też zazdroszczę :)
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w stolicy dziś była prawdziwa wiosna. Jak tak dalej pójdzie zakwitną zaraz drzewka. Co to się robi. :)

      Usuń
  5. Ostatnio byliśmy w Toruniu w manufakturze słodyczy i dzieci były zachwycone pokazem robienia cukierków, a starszy jeszcze wcześniej się ze mną na warsztaty robienia lizaków w Poznaniu załapał i o dziwo sporo pamiętał. Śnieg... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokaz był fany. Nigdy bym nie podejrzewała jak to się robi. Prędzej jaką maszynę a nie ludzi. Cukierki pyszne. Śniegu w Warszawie nie ma :(

      Usuń
  6. Ależ zazdroszczę Zakopanego... jak ja kocham nasze Tatry! dawno nie byłam tam zimą, oj dawno... A Kraków jak zawsze klimatyczny... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie zazdroszczę, bo już nic nie pamiętam . Tak mi było dobrze.

      Usuń
  7. Πανέμορφο μέρος καί σίγουρα πέρασες φαντασικά!!
    Καλό Σ/Κ!!Φιλάκια!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Πολύ όμορφο. Και τόσο πολύ χιόνι. Ήταν πολύ όμορφη. Φιλιά.

      Usuń
  8. Droga Alu,bedziemy mialy co wspominac!!!
    I oby do nastepnego wyjazdu!
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudny wyjazd, nie zazdroszczę, ale też by mi się przydał taki wypoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Do twarzy Ci z wycieczkami, oj do twarzy! :)
    Zazdroszczę szczerze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olinta już zapomniałam . Po urlopie powinien być wypoczynek :)

      Usuń
  11. zazdroszczę takiego wyjazdu, pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to już mgliste wspomnienie, ale dzięki. Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Witam zazdroszczę wyjazdu.Napewno było super.Zdjęcia wyszły super bardzo mi się podobają.Zapraszam do mnie dopiero zaczęłam bloga jest świeżutki.http://edytaknop.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurcze, aż chce się tam być! Taki śnieżek, górskie szczyty w tle, "krzyżówkowa" Atma no i kiełbaski z ogniska ...mniam..

    OdpowiedzUsuń

A po nocy przychodzi dzień, a po zimie lato :)