Strony

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Metamorfoza mojej choinki

Na luzie. Na luzie po świętach i na luzie w święta. W tym roku było cudownie. Żadnego pośpiechu, pełen luz. Rano leciutkie śniadanka, potem jakiś filmik, kawka i relax. Obiadu mam się nie chciało. Zaproszenie do rodziny na ciasto. Na popołudnie. Relax. Na drugi dzień po południu kino - Hobbit. W 3D. I po co cokolwiek jadłam. Było dużo latania, spadania, bliskich scen. W głowie jeden wielki szum, a wszystko co jadłam miałam w gardle. Jednak nie nadaję się na wysokości. Niesamowite uczucie - siedzisz w fotelu a czujesz jak lecisz. Uff. Film wspaniały. Zresztą ja jestem zafiksowana Tolkienem i nie jestem obiektywna. 

Ale miało być o choince. Jak zawsze miała być nieduża, żeby nie zasłania telewizora. I wyszło nie po mojemu. Duża do sufitu, wymagała strugania pnia (i znów nożem, który ma teraz zadry) . Koty były bardzo zainteresowanie, ale nie właziły. Może są już za dorosłe, a może moje koty są leniwe ?





Czasami myślę, że taka nie ubrana jest najładniejsza. Ciekawe dlaczego ją ubieramy ? 
Ubrana też jest śliczna . 







Jeszcze wielki pęk jemioły zagościł przy choince. 



Niedzielę spędziłam z Miśkiem i z przyjaciółką Ewą w Centrum Nauki Kopernika. My kobitki obleciałyśmy wszystko, a mój Misiek tylko parter i wg niego nie dokładnie. Jutro idzie dokończyć zwiedzanie. 
Szampan kupiony, zrobimy jakiś serniczek, coś na ciepło i jeśli będzie zimno to domowe pielesze ze znajomymi , a jeśli pogoda nas rozpieści to pójdziemy pod Narodowy. Mamy blisko. 

:) :) :)

czwartek, 25 grudnia 2014

Święta , święta ... i zaraz po


Ta choinka po modyfikacji już od ubiegłego roku towarzyszy mi w Święta. 

Wszystkim Znajomym blogowym - Wesołych Świąt , aby dobra aura Świąt Bożego Narodzenia była z Wami przez cały nowy 2015 rok. 

Te życzenia napisała mi klientka i bardzo (tak jak i jej) mi się spodobały. Myślę, że oddają wszystko co można życzyć.

Niestety okres przedświąteczny dał mi popalić. Kolejne przeziębienie i niestety antybiotyk. Oczywiście o żadnym leżeniu w łóżku nie mogło być mowy. Za dużo klientów, jeszcze jakieś prace do wykończenia czy zrobienia. 
A to trzeba prezent dla koleżanki, to znów serducha dla dzieciaków. Chciałam też coś dla siebie, ale nie dało rady. Wpadła jeszcze Halina i zrobiła kilka stroików. 

To deseczki na drzwi. Bardzo fajny i niezobowiązujący  prezent dla idących na Wigilię. 


Serducha dla dzieciaków . 








Lusterko na prezent dla córki koleżanki :) 


Skrzyneczka dla koleżanki na klasową Wigilię. 



A to prezenty na świąteczną wymiankę w Babskim Hobby.



Skrzyneczka na klucze , z której nie jestem do końca zadowolona. Czegoś mi brakuje. 



Stroiki - 













































Chyba było ich więcej, ale zdjęć nie zrobiłam. Nie wiem czemu. Chyba zmęczenie. 

Zrobiłam kupioną drewnianą choineczkę . Miała zostać w sklepie, ale poszła do ludzi. Bardzo mi się podobała i na pewno w przyszłym roku od nich zacznę . 



I ostatnie karteczki . 










W sklepiku pusto. I nie ma czasu na zrobienie nowych pudełeczek, skrzyneczek. A dostałam cztery fajne po winach (w rewanżu mam jedną zrobić na biżuterię) . 
Zaraz po niedzieli trzeba zrobić inwentaryzację, a 5-go stycznia na tydzień będę w Zakopanem. Obiecuję śliczne zdjęcia zimowej stolicy Polski. 
Miłego świętowania drugiego dnia Świąt.  My - Misiek i Olcia idziemy do kina na Hobbita. :) 

niedziela, 14 grudnia 2014

Ostatnie zamówienia przedświąteczne

Skończyłam prawie wszystkie zamówione prace. Został tylko jeden chustecznik. Zrobiłam go ,ale mi się nie podoba. Przerobię go. Udało mi się pokończyć kilka pudełek, zrobiłam prezenty na wymiankę w Babskim Hobby (ale nie mogę ich pokazać, najpierw musi je dostać moja "wymianka") .
Przy okazji zrobiło mi się dodatkowe pudełeczko. Pomalowałam nie te co trzeba (rozmiarowo) i żeby nie przemalowywać wymyśliłam temat i jest. 




Zamówione miałam pudełko w rudego kota, w miasto i musiały być brązowe - 



Serwetka w Wenecję jest trochę dziwna jakby za mgłą. Mam nadzieję, że się spodoba, jeśli nie to przerobię albo zrobię na błysk. 

Segregator w rowery miał być już dawno, ale klientka się nie przypominała, a ja też nie pamiętałam. Ale już jest. Trzy strony wyszły mi nieźle, ale z czwartej nie jestem zadowolona. 




Tej samej osobie zrobiłam pudełko w maki. 




Teraz (oprócz naprawy chustecznika) będę robiła świąteczne drobiazgi. Talerzyki, bombki, choinki, tabliczki :) 
I na koniec - jestem paskudnie przeziębiona. Katar, kaszel, ból gardła i dreszcze. Jestem na lakach i gorącej herbacie z miodem i cytryną. Ledwie żyję. Czy to musiało przyjść przed świętami . A te moje ludziki w domu kryją się po kątach i unikają mnie jak święconej wody. Jak mi nie przejdzie to będę musiała lekarza się poradzić. :) 




czwartek, 11 grudnia 2014

Robiłyśmy razem

Przed świętami spotkałam się z paniami pokazać im jak wyglądają i czym się robi spękania. Na razie jednoskładnikowe, bo trochę u mnie nie ma zimą warunków na ambitniejsze prace. Pokazałam na swojej pracy jak nie wychodzą spękania dwuskładnikowe. Preparat był za gęsty, podsuszyłam suszarką i nie wyszło. Ich prace wyszły, bardzo ładnie i najważniejsze, że się spodobało, bo kupiły preparat. 






Młodsze panie przyszły zrobić kartki do szkoły na konkurs. Poprosiłam Klaudię (tę od kartek) o pomoc, bo wszystkie akcesoria, materiały ma ona (a jak ja potrzebuję to znosi mi co nie co :) . Przyszła biedna, przeziębiona, ale obiecała i dzielnie pomagała dziewczynom. Z tego co wiem prawie wszyscy w szkole robili kartki (i nie tylko w tej szkole) . Jedni takie na odczep się, innym pomagali rodzice (czytaj mamy) ale większość robiła je samodzielnie. 

A nasze panny zrobiły takie - 





Trochę przypominają te, które robi Klaudia, ale to tylko dlatego, że materiały są z jednego źródła. Prace były samodzielne oprócz przypalania papieru zapalniczką, co ja robiłam. 
Po dwóch dniach przyszła jeszcze Zosia, bardzo zdolna bestyjka, która chciała trochę zwalić robotę na mnie, ale się nie dałam (naprawdę nie mam czasu) . Znalazłam tylko jakieś ozdoby, coś dałam do wycięcia z gazety. Zdjęcia nie zrobiłam, bo czymś się zajęłam, potem ktoś przyszedł - kartka była brokatowa - niebiesko-biała. Ładnie jej wyszła.

A to nowe kartki - tym razem ja je zarekwirowałam i wysyłam je do rodziny .
 Pierwsza jest mojej roboty - dla żony brata ciotecznego na imieniny. 











I po raz trzeci słoik-domek. Na zamówienie z FB . 

















Dziś przyszła Halina i zrobiła kilka stroików na świąteczny stół. Uf jak to dobrze, bo sporo osób się pytało czy będą . 
Zdjęcia jutro, bo skończyła późno i zmęczenie wzięło górę. :)