Strony

środa, 26 listopada 2014

Bombki, kartki, a wszystko przez święta :)

Nie mam czasu, może ktoś ma i pożyczy ;) . 
A w sklepiku już świąteczny nastrój. Powyciągane choinki, wiszą świąteczne torebki na prezenty, w koszykach kartki, błyszczące serduszka, gwiazdki i bombki. 




 












Na razie robię dyski. Bardzo je polubiłam, bo robią się szybko, podobają się, bo są inne. 
Dzieciaki z pobliskiej szkoły mają konkurs na kartkę świąteczną. Kilka dziewczynek przybiegło do mnie - ciociu ile będziesz chciała za zrobienie kartki ? Jakie było ich rozczarowanie, jak się nie dałam wciągnąć w ten interes. Obiecałam pomóc, ale za nich nie zrobię.
Pochwaliłam też przed panią pedagog (ze szkoły) Klaudię i jej karteczki. 
W między czasie zrobiłam chustecznik, ale już zdjęcia nie. Był bardzo prosty - biało-pomarańczowe paski. Boki położyły mi się świetnie, ale górę robiłam dwa razy. Paski są wymagające. 
Sporo prac mam zaczętych i muszę je skończyć do mikołajek.  Zrobi się :) 

sobota, 15 listopada 2014

Wakacyjne zaległości

W końcu udało mi się ogarnąć i skończyłam dwie zamówione latem prace - skrzynkę po piwie Żywiec i konewkę. Obie panie były bardzo wyrozumiałe - grzecznie od czasu do czasu pytały się, co z ich pracami. Wyjątkowo te prace mi się ślimaczyły. Pomalowałam i odstawiłam. Wybrałam serwetki, ale tylko na skrzynkę.





Czwartej serwetki nie mogłam znaleźć, ale jej jest najmniej więc... 

 I znów odstawiłam. 

W końcu na FB zobaczyłam świetną serwetkę na konewkę. Oczywiście w Cudach Niewidach.
 Złożyłam zamówienie i zabrałam się za skrzynkę, bo obiecałam sobie, że najpierw ją zrobię. I chyba dobrze zrobiłam, bo konewkę zrobiłam jednego wieczoru, a ze skrzynką bawiłam się z dwa tygodnie, albo i lepiej. 

Najpierw okazało się, że serwetkę na wieko mam tylko jedną (chatę na wsi), więc nie wystarczy. Szybko dobrałam coś pokrewnego i tego samego koloru i odcieniu - gęsi. Przód i tył też miałam w oczach (tzn. serwetki miałam na widoku) - polowanie . Pozostały boki i tu nie mogłam znaleźć czegoś co by pasowało. 

I skrzyneczka znów poszła na półkę. 

Naszukałam się tej serwetki pasującej  - mam troszkę za dużo serwetek, mimo, że latem zostały poukładane tematycznie. Najfajniejsze jest pudło - różne - tam można szukać i tydzień. Ale znalazłam i skrzynka skończona. 

I przyszła pora na konewkę. Wiedziałam, że ta serwetka będzie świetna to tego co chciałam zrobić. Właściwie to użyłam dwóch serwetek. Na górę tą :

  
A na boki konewki ta, która mi wpadła w oko i już nie chciała wyjść - 


Ot przyjechali do kawiarni rowerami, które odstawili pod okno kamieniczki przy straganie z kwiatami. 

A oto prace :









Patrząc na zdjęcia serwetek robione przez fachowców widać jak moim daleko to przynajmniej poprawnych. Ach ! 

Konewka zagarnęła moje serce. Kupiłam ją specjalnie pod to zamówienie. Ciekła, więc poprosiłam znajomego, żeby ją polutował. Udało mu się. Można lać w nią wodę. Może uda mi się dostać taką samą to zrobię taką samą dla siebie. 

Skrzyneczka podoba się bardzo mojej klientce - koleżance Grażynie i chyba jej zrobię podobną, tylko serwetkę w chatę muszę nabyć. 

Zdjęcia serwetek ściągnęłam ze strony Cudów Niewidów (mam nadzieję, że Pan Robert nie będzie miał mi za złe).

Dziś wybory. Życzę wszystkim, żebyśmy wybrali dobrze. 
Dobranoc i miłego dnia :)  

piątek, 7 listopada 2014

Tym razem świąteczne prace zaczęłyśmy  karteczkami . Materiały różnorodne - z własnych wykrojników, kupione gotowe, resztki materiałów, haftowane obrazeczki, karton, tektura falista, wstążeczki, kwiatuszki, filc, stare zdjęcia, guziki, taśma ozdobna, ćwieki, kryształki, brokat. 
Nawet nie wiedziałam co można użyć, wykorzystać. Sporo trzeba było kupić np. folijki . 
Każda kartka jest inna, codziennie nie mogę wyjść ze zdziwienia, że można jeszcze coś wymyślić. 
Kilka jest na ślub - te były pierwsze. 
Moja rola to podrzucanie coraz to nowych materiałów. Kartki robi moja niezwykle uzdolniona klientka Kalaudia. Dziewczyna maluje, robi anioły, karteczki, maluje ikony, szkoli się, szuka pracy, wychowuje samotnie troje dzieci, a wygląda na 18 lat.
A oto jej dzieła - 
























A to jedne z jej aniołów (jeden ja dostałam i chcę go zrobić po mojemu, ale nie mam jeszcze pomysłu, a tu czas leci) .



A mi udało się zrobić (w końcu) bardzo zaległy prezent (kiedyś zrobiłam taki słoik sobie i bardzo spodobał się mojej przyjaciółce Dorocie). Rozgrzeszałam się, że nie mogłam dostać tak dużej nutelli, potem, że nie można zjeść szybko tyle czekoladowego kremu, ale w końcu krem przełożono do innych słoików i nie miałam już żadnej wymówki ;)