Strony

poniedziałek, 27 października 2014

Sobotnio-niedzielne zmagania kwiatowe

W sobotę razem, a w niedzielę Halinka sama tworzyłyśmy wiązanki i wianuszki dla swoich najbliższych, dla znajomych i klientów (jak się spodobają) . 
Robota szła jak po maśle. Tym razem sztuczne kwiaty, na sztucznych podkładach (bardzo ładnych) . Wianki - sztuczne liście, kwiaty połączone z żołędziami . 

















Biało-niebieska jest dla taty Miśka, dla swoich rodziców jeszcze nie wiem, bo korci mnie zrobienie jeszcze jednego wianuszka. Dziś posprzątałam na cmentarzu i jak to dobrze, że przez kilka dni wiało, bo na drzewach nad pomnikiem nie ma już liści. Za to z płyty zebrałam całe sterty, a niedawno była moja siostra i też sprzątała. 
Miłego tygodnia Wszystkim :) 

środa, 22 października 2014

Pudło na nici (lub ślubne prezenty)

Dziś z Bożą Pomocą Beaty ze Sztuki Zdobienia Decoupage  udało mi się zrobić takie cacko - duże pudło i teraz dylemat na co . Sami zobaczcie. 





Pudło na przybory do szycia ? A może na prezent ślubny ? 
Materiały STAMPERII i Pentart. Dostałam dyplom na potwierdzanie udziału w kursie. 


Pięć godzin pracy, bez przerw (kawkę piłyśmy w biegu). Wróciłam do pracy naprawdę zmęczona. Beata cały czas nie odpuszczała nam ani na minutę. Czujnie wychwytywała jak ktoś nie nadążał i cierpliwie pomagała, tłumaczyła. I można ją tylko podziwiać, bo my sobie po tych 5 godz. poszłyśmy, a ona została na następne kursy. I tak miała do wieczora. To już mój trzeci kurs u Beaty. Każda rzecz zrobiona pod jej kierunkiem była wyjątkowa. Szkoda, że Skoczów jest trochę za daleko, bo chętnie częściej bym brała udział w jej kursach.

A co z pod mojej ręki wyszło ? 

Podkładka w maki. 


Buteleczka w maki i róże. 


Niebieskie podkładki .



Boki pudełka ozdobione drugą warstwą serwetki, żeby nie było za niebiesko. 
Powoli kończę letnie zaległości. Powoli. 
Powoli też dochodzę do siebie. Niestety musiałam sięgnąć po antybiotyk. Nocny kaszel powodował chroniczne niedospanie. Teraz jest OK. Miłego :) 

niedziela, 12 października 2014

Dokończone domowe starocie

W końcu udało mi się skończyć domowe starocie. Teraz jednak jest problem, gdzie je  trzymać. Jak były stare i ponure stały gdzieś na szafkach czy w kącie. Jak wyładniały nie mam miejsca, żeby się prezentowały na widoku i cieszyły wzrok. 
Żelazko starutkie. Zardzewiałe. Nie oczyściłam go tak dokładnie, bo po pierwsze nie wiedziałam jak, po drugie chyba nie miałam cierpliwości . Oczyściłam jak umiałam. I ozdobiłam . 


Góra i rączka spękane . Z pod spodu wygląda farba niebieska. I polakierowane błyszczącym lakierem ! :) Dół robiony etapami i co się okazało ? Górna część była tylko potraktowana klejem i zostawiona nie dokończona. Szukałam dość długo serwetki, której mi zabrakło. Jak już udało mi się ją zdobyć (przy pomocy Doroty z Babskiego Hobby), jakoś mi nie było po drodze do dokończenia. Dziś to zrobiłam i niestety mam dwa odcienie. Mi to nie przeszkadza ;).
Samowar miał więcej szczęścia. Tylko kilka tygodni roboty. 
Też oczywiście niebieski. Taki pod Włocławek. 




To dla siebie. Ale i o innych też nie zapomniałam. 
Taca. Mała, taka na dwie filiżanki. 




Zrobiłam zdjęcie spodu, bo nie wiem czemu farba na rantach na zdjęciach wyszła zielona. Jest brązowa. 
W tygodniu oddałam zamówione podkładki. Starałam się, żeby każda była inna. 



Tym razem transfery napisów wyszły mi wyraźne. A robiły się szybciutko. 
Pozdrawiam wszystkim nocną porą. Jutro nowy tydzień. Niech będzie udany :) 

wtorek, 7 października 2014

Szkatułka w aniołki

W piątek kupiłam w markecie budowlanym szkatułkę. Nie miałam pojęcia co z nią zrobię, ale podobała mi się górna część. W sobotę odwiedziłam Cuda Niewidy (potrzebna była mi serwetka na szybkie zamówienie, a Pan Robert to moje koło ratunkowe) i w oko wpadły mi aniołki i już wiedziałam, że szkatułkę ozdobię właśnie nimi. 






Początkowo boki były srebrne, ale wyglądało to za ciemno i przytaczało. Pociągnęłam białą farbą i przetarłam papierem ściernym. Przykleiłam serwetkę i mocno wtarłam. Wyszło ciekawiej. 
A miałam nadrabiać zaległości, a zamiast tego coś nowego ciągle mi wpada w ręce. 

czwartek, 2 października 2014

Obecanki i inne wyklejanki

Obiecałam przy candy trzem Paniom małe co nie co. I zbierałam się do tego..... aż ponad miesiąc. Nie chciałam dawać coś co już było zrobione, bo to żadna frajda. 
I oczywiście przepraszam, że tak długo to trwało. Może mnie tylko usprawiedliwiać zasuw w sklepiku i choróbsko jakie dzień po powrocie mnie dorwało i na dobrą sprawę jeszcze cząstkowo męczy. 
Ale już są - 

Małe co nie co dla Ani - sosnowygaik



a to dla Eluni (Ela nie mam adresu do Ciebie) 


i dla tej co lubi biało-czarne i czarno-białe i transfery i koty -
Edyty (bez której nie było by tego bloga)


Przy pudełeczku karteczka z której odbijałam (kopia) . Wieczko wyszło wg mnie świetnie. Byłam bardzo zaskoczona. Na boku byłam niecierpliwa i poprawiałam - dlatego lekkie przesunięcie. Edytka ma być u mnie i wtedy jej dam pudełeczko. 
Inne moje prace w tym zasmarkanym czasie :)






Pudełko w piłkę to inne zastosowanie pudełka na karty. Teraz jest dla zbieracza kart piłkarskich.


Od jutra robię znów podkładki Pole Serca (spodobały się) i biorę się za dalsze wykańczanie zaczętych przed wakacjami prac (oj). :) 
Podręczniki są szykowane do zwrotu. Do 10-go muszę oddać te niesprzedane do hurtowni, a mam takie, które wiem, że będą odebrane, ale po 10-tym i sama nie wiem czy ryzykować. Ale jak ktoś szukał w różnych miejscach i znalazł, to zostanę z książkami, które wszystko możliwe w następnym roku mogą być nieaktualne, albo szkoła zmieni linię podręczników. Chyba nie będę taka ludzka :(