Strony

niedziela, 31 sierpnia 2014

Początek letniej wyprawy - dużo wody. Kreta.

Chyba byłam na jakiś wakacjach. Przez ten tydzień już zdążyłam o nich zapomnieć. Jestem zmęczona, śpiąca i chcę iść na urlop. :( 
Ale nie będę Wam marudzić. Miałam piękną pogodę, ciepłe morze, pyszne jedzenie, Miśka i córkę przy sobie. Co jeszcze do szczęścia potrzeba. 
Po nocnym przylocie do Iraklionu, autobus zawiózł nas do Rethymno. 
Hotelik był nieduży, ale miał wszystko co trzeba. Oczywiście żadnego zdjęcia naszego lokum nie zrobiłam. Tylko basenikowi z wysokości czwartego piętra. 



Jednego dnia i ja tam zawitałam, bo nie mieliśmy siły iść gdziekolwiek. 
Kryzys turystyczny w Grecji chyba się skończył. Na plażach nie można było wynająć leżaka. 
Ale za rogiem była nasza lokalna plaża i była wspaniała. Piaszczysta, morze cieplutkie i było miejsce (o czym przekonaliśmy się oczywiście ostatniego dnia) . 



Takie fale były tylko jednego dnia. Ola poszła się kąpać, a my po samochód. I oczywiście pojechaliśmy do Chania. 
Tak jak je zachowałam w pamięci tak je zobaczyłam, ale ludzi było o dużo więcej. Tym razem Ola robiła zdjęcia. I w końcu mogłam mieć zdjęcia z Miśkiem. 










Nie wszystkie plany nam wyszły, bo moi milusińscy jak się szykowali do wyjścia to całymi godzinami i nie dojechaliśmy tam gdzie chcieliśmy. Za daleko jak na jeden dzień jazdy i szkoda nam było słońca. Zatrzymaliśmy się więc w Matala (tam sobie kiedyś mieszkali hipisi) . 











Na tej plaży też nie było wolnych leżaków, a plaża nie piaszczysta, tak że posiedzieliśmy na deskach spacerowych i poszliśmy do najdalszej knajpki . Było fajne, domowe jedzenie i taki wiatr, aż było zimno. 
I moja ukochana plaża Elafonisi. I znów nie było na czym usiąść. Dobrze, że można było chodzić i chodzić po morzu. 
Ola od rana pytała czy warto tak daleko jechać, ale potem stwierdziła, że warto. 





Plaże mają piękne, ale i miasteczka mają swój urok. Ale o tym już w następnym poście :) 

środa, 27 sierpnia 2014

Wyniki candy

Moi Kochani .
Program wylosował (musicie mi uwierzyć na słowo, bo miałam już kopiuj i chciałam zrobić wklej i poszłam do łazienki, a komputer Misiek zajął i d...) - osobą tą jest 

Terenia .

Jak zawsze w takim razie proszę na e-maila blogupaniali@gmail.com - adres . 

A teraz bonus : 
- sosnowygaik 
- Elunia 
- Edyta Jabłoniee  

te trzy panie komentują moje posty zawsze lub prawie zawsze. I chcę im coś podarować. Wybaczcie, że nie wiem jeszcze co, ale obiecuję coś fajnego. 
Wszystkim dziękuję za udział w mojej zabawie.  A szczególnie dziękuję wszystkim co polubili na FB stronkę U Pani Ali - przy tylu ciekawych stronkach na FB to duża rzecz. I dlatego chcę też coś podarować Bogusławie Molenda .

Oczywiście wszystkie Panie jeśli przychylnym okiem patrzycie na moje prace, proszę o adresy . I proszę  jednocześnie o wyrozumiałość kiedy pojawią się u Was upominki. Mam teraz niezłe urwanie głowy. Ale obiecuję, że długo trwać nie będzie. A jeśli coś chcecie szczególnie to proszę piszcie :)  

Następne posty to opowieść o moim wielkim greckim weselu, czyli tydzień na Krecie. 
O urlopie już po trzech dniach zapomniałam. :( 

czwartek, 14 sierpnia 2014

Co się robi przed urlopem

Od pewnego czasu (czytaj tygodnia) codziennie rano wyciągam zaprzyjaźnioną klientkę na kijki i do parku na ćwiczenia na podarowanych nam przez miasto przyrządach do ćwiczeń. Początki były fajne, ale potem... oj nogi bolą. Najbardziej kolana. Chyba zapomniałam, że nie mam 20 lat. Muszę trochę zwolnić. 
Ale ja nie o tym. Wczoraj i dziś i pewnie jutro (chociaż święto) ćwiczenia zastąpiły inne wysiłki. Postanowiłam przemeblować sklepik. Przesuwanie regałów, szafek. Ile rzeczy się znalazło. Ile miejsc nie widziało kurzawki. Wczoraj przestawiłam, ustawiałam, odkurzałam. Dziś sprzątałam, układałam. Jutro będę sprzątać, układać, ustawiać książki. I mam nadzieję, że na jutrzejszym dniu się skończy. 
Całe szczęście, że moi klienci są wyrozumiali. 

Dobrze, że Misiek pakuje nasze walizki. Ja się nie wtrącam. 

Już nie dałam rady skończyć kilku zaczętych prac. Za to Halinka, która wpada do sklepu tylko w soboty zrobiła wazon, na moją prośbę w niebieskie kwiaty. Uważam, że wyszedł fajnie. Niebieski to mój kolor i chętnie bym go przygarnęła, ale gdzie to wszystko co się podoba stawiać. 




Trochę mi to przypomina włocławek, ale mi się bardziej podoba. 
Z przyjemności muszę tylko dokończyć kopertę na prezent dla państwa młodych. Jak nie zapomnę to zrobię zdjęcie. :)

Ogromnie się cieszę, że mam już prawie (ociupinkę brakuje) dwustu obserwatorów i mało brakuje do stu tysięcy odsłon.  
I na koniec pochwalę się rysunkami mojej córki . 








Od małego lubiłam jej rysunki, ale jak zawsze dziecko nie słucha mamy i teraz żałuje, że jej się nie chciało poświęcić trochę więcej czasu na rysunek. Raz rysuje z siebie, raz patrzy i jak ona mówi uczy się na pracach innych. I niech się bawi. Ja zaczęłam późno. :) 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Drobne prace

Pomiędzy zamawianiem podręczników, lataniem po hurtowniach udaje mi się coś nie coś zrobić z tego co naprawdę lubię. Odebrałam ostatnio serwetki z Cudów Niewidów i nie mogłam się oprzeć jednej z nich. Powstało małe pudełeczko. Spodnią cześć i środek podbarwiłam rozwodnionymi farbami akrylowymi. Starałam się podebrać kolory do serwetki. A wyszło tak - 





Pomogłam zrobić 10-letniej panience filiżankę z bardzo oryginalną serwetką. Byłam zaskoczona jej wyborem. Spodziewałam się raczej jakiś kwiatuszków albo dziecięcych wzorków. 




Na pewno nie pawia. 
Moja zabawa farbami marmurkowymi wciąż trwa. Teraz zostały ozdobione dwa jamniczki. Oba miały uszkodzenia, długi na pysku, krótszy połamany był w połowie swej długości. I oba były białe. Mają już swoje lata. Krótszy ponad 20-ścia i bardzo je lubię. Teraz śladów nieudolnego sklejania nie widać . Misiek trochę narzeka, że takich pstrokatych to jamników nie ma, ale ja swoje wiem. 



Klimt znów był w robocie. I też dla tej samej osoby co etui. Tym razem duże pudełko. Bejcowane od dołu i w środku. 



Teraz jak na to patrzę zrobiłabym to w drugą stronę albo skosem. Ale jest jak jest i nadal twierdzę, że ryżu nie lubię. 
Kończę jeszcze kilka prac i mam nadzieję, że do końca tygodnia dam radę, a jak nie to też nic się nie stanie, bo czas mam do końca miesiąca. I tak już jedną nogą jestem na Krecie. :) Mam nadzieję, że wifi tam będzie działać i coś nie coś napiszę z trasy ?:) 

wtorek, 5 sierpnia 2014

Upał, upał, upał


Kurcze jak zimno to źle, jak gorąco to jeszcze gorzej. Coś zaczynam robić, odkładam i zapominam, bo myślę tylko, żeby było chłodniej. W sklepiku jest nieźle, ale mimo wszystko pod koniec dnia człowiek ma już dosyć. W sobotę była impreza rodzinna. Pojechaliśmy pociągiem, bo autko coś mi się nie podobało (chyba też nie lubi upału). Jechało się fajnie, czytało się książeczkę, dmuchał wiaterek. Chyba to będzie już normą, że w tamtym kierunku pociąg będzie najlepszy. Było dużo dzieciaków i trochę im zazdrościłam - 



Jeszcze była dwójka, ale nie dało się ich zebrać wszystkich razem w kadrze.
Siostrzenicy zrobiłam pudełko na herbatę. Był to zaległy prezent imieninowy. 




Taka szybka praca, więc prościutka. Zawsze rodzina jest na końcu.
Dla starszej pani lubiącej Klimta okleiłam jej stare etui na okulary (było brązowe). 









Pobawiłam się też filiżankami . Trochę kiepskie zdjęcia, ale wszystkich już nie zbiorę do kupy.







Jest jeszcze czarno biała, ale okazało się że jest pęknięta :( .

Trochę już żyjemy wakacjami. Tym razem "moje wielkie greckie wesele" - siostry ciotecznej Miśka córka wychodzi za mąż. Kreta. Ze względu, że chcieliśmy trochę też odpocząć zatrzymujemy się nie u rodziny, ale w hoteliku w Rethymno (jakieś 76 km od rodziny ;) Jestem bardzo ciekawa tego wesela. Będzie w mieście, więc różnie może być, ale jak znam Greków będą na pewno tradycyjne tańce. Tym razem jedziemy we trójkę. Ciekawe czy mojej córeczce będą podobać się te same kąty co mi. Opowiem Wam. Za tydzień wyjazd.

Niestety muszę się wziąć w garść i dokończyć pozaczynane prace. Przyjdzie początek września i obiecałam co nie co.

Porobiłam zdjęcia prac Halinki, która wpada jak ma czas, przeważnie w sobotę.

Butla - można zlać do niej wino


Wazon z półmiskiem











Wazonik


I trudno i nazwać - paterka ?



Są to rzeczy z odzysku. Zmieniły kolor, stały się barwniejsze.

A ja dokończyłam w końcu karafkę .



Ostatnio budzę się po 4 rano i jak jest fajny wschód słońca i cykam zdjęcie. Dziś też zrobiłam. Niebo o wschodzie po burzliwej nocy. Po burzy z piorunami i ulewą.



:) Pamiętajcie o moim candy :)