Strony

poniedziałek, 31 marca 2014

Korale marmurkowe

Dziś z koleżanką bawiłyśmy się starymi drewnianymi koralami. Nadałyśmy im drugie życie. Eksperyment barwienia farbkami marmurkowymi wypalił, ale przecież niejedna z Was tak też się bawiła. Teraz wymyślamy co i jak będziemy barwić. Korale są fajne - czarno-białe będą na sznurku też tak zabarwionym, kolorowe pewnie na kolorowych wstążkach. 



Halina dla córki Grażyny zrobiła duży wianek wiosenny do zawieszenia na drzwiach - podstawa z siana. 


Bardzo się spodobał - słyszałam rozmowę mamy z córką. 

piątek, 28 marca 2014

Małe co nie co

Klientka przyniosła cztery małe filiżanki z talerzykami - biało czarne z logo @ . Nie były brzydkie, ale nudne. Poprosiła, żeby każda była inna. I jest, a raczej są. 



Ale mi się kwieci w tę wiosnę :) 

Bardzo lubię robić talerzyki - na zimowe święta na opłatek, a na Wielkanocne na jajeczko. To mój pierwszy, ale nie ostatni - już następne się robią.  :)  


czwartek, 27 marca 2014

Cd... kompleciku

Już miałam zakończyć na czterech sztukach komplecik, ale ... w ręce wpadł mi samotny talerzyk. I już nie jest sam :) 



Nie wiem co jeszcze dorobię, ale pewnie znów coś mi wpadnie do głowy :) 
Dziś zimno, coś wisi w powietrzu, bo na nic nie mam chęci. :)

środa, 26 marca 2014

Kroi się komplecik

Pisanka, świeca, a teraz czajniczek z filiżanką. I jeszcze nie koniec. 




Dostałam kiedyś od przyjaciółki trzy koneweczki-świeczki. Jedna gdzieś się zawieruszyła, albo dałam się ubłagać którejś z dziewczynek i wycyganiła ją. Dwie można zapalić przy wiosennym śniadanku na tarasie. 


wtorek, 25 marca 2014

Zabawa farbkami

Szkoda, że nie mogliście zobaczyć jak dwie ba... kobity bawiły się z farbowanie jaj. Jaką miałyśmy zabawę. Ubrudzone i cieszące się prawie jak dzieci jak fajnie wyszło. A wychodziło. Tylko zabrakło farbki czerwonej. I jajeczka wyszły za ciemne. Poprawimy. I spróbujemy z lakierem do paznokci, jak podpowiedziały mi komentatorki i koleżanki  z Babskiego Hobby i Krainy Czarów

A wyszło nam tak : 








Ta z biedronką jest moja, bo nadziewając jajko na patyk, tak mocno pchnęłam, że wyrwałam kawałek styropianu . W dziurze jest teraz biedronka. A jajko było zamaczane chyba z pięć razy, za każdym w innej farbie. Wyszło dla mnie świetnie. 


Gęsie i drewniane. :)
I jeszcze jedno już serwetkowe. 



Myślałam, że ta serwetka będzie się lepiej prezentowała. 

Jest też następny komplecik - świeca i jajko.


W tle trafił się wazonik prawie do kompletu ;)

niedziela, 23 marca 2014

Początki marmurku

Kupiłam kilka farb marmurkowych i wykąpałam w nich dwa styropianowe jajka. Fajny efekt, ale powinnam przedtem oszlifować styropian. Pierwsze koty.... 


No i nie kupiłam czerwonej farbki. Błąd. Trzeba dokupić, bo smutno. 
Minusem tych farbek jest to, że śmierdzą i za długo nie można z nimi pracować. Styropian też trochę cuchnie po wyschnięciu. Nie wyczytałam nigdzie czy można lub czy trzeba je lakierować. Niby się błyszczą. 
I trzeba nauczyć się jak ładnie kolorować. Takie esy-floresy są OK, ale jakby tak nadać jakiś kształt ? 
Może ktoś już miał do czynienia z tymi farbami i może dać jakieś rady ? :) 

sobota, 22 marca 2014

Pierwszy powiew wiosny i cd Grecji

Dwa dni powyżej 10-ciu stopni i chce się żyć. Jeśli chodzi o mnie dwa dni wcześniej moje ciśnienie dołowało i ja też. Dwa dni wykreślone z pracy. Próbowałam to nadrobić, ale przyszedł weekend i już nie dogonię tygodnia. Trudno. Ale troszkę coś się jednak zrobiło. Najbardziej nam się podoba świeca i jajko zrobione jako komplet. 


Ja zrobiłam jajko, a świecę Halina. Mam ochotę coś do tego dorobić. Wiosna proszę Państwa. Wiosna. 
Są już nowe stroiki. 






Zastanawia mnie, czy te koguciki uciekają od kury z obawy o alimenty, czy lecą do następnej. 
I na koniec kilka jajek : 




Dwa jajka sprzedały się bez zdjęcia. Zabrane spod pędzla. 

Dziś jeden z młodych klientów zapytał mnie czy coś jeszcze napiszę o Grecji. Czemu nie. Mogę opisać inne greckie zwyczaje. I jeśli czegoś sama doznałam, skomentuję. 
Może dziś o ruchu ulicznym, jeździe samochodem. 
Grecy się nie śpieszą. Główne drogi mają niezłe. Cała reszta to szutrówki. Wsiadając do samochodu jeden, dwa dni jeździłam wg ograniczeń prędkości, ale jak tu jechać 60 km jak jest szeroka droga, pas po boku też szeroki, ruch nieduży. A oni tak jeżdżą. Długi ogonek jadący zgodnie z przepisami. A do celu daleko. Noga sama ciśnie w gaz. 
Wszystkie zjazdy, oznaczenia są OK. Czasami tylko dziwnie jest widzieć znak skręt w prawo, a droga pnie się w górę. Ale po prawej stronie. Na głównych drogach na zakrętach są odblaskowe oznaczenia, ale boczne drogi ... trzeba śliepić i wtedy jedzie się z 10 km na godzinę i wtedy to tubylcy wyprzedzają cię jadąc o wiele szybciej. 
A w miastach - do tej pory nie mogę wyjść z podziwu obserwując jak oni parkują. Najfajniejszym miejscem do postawienia samochodu jest - przystanek autobusowy. W Atenach prawie zawsze widziałam zaparkowany tam samochód. Równie dobre są przejścia dla pieszych. Stawianie samochodów o gabarytach większych od uliczki na której stoją też jest normą. Jedziesz sobie taką uliczką, dojeżdżasz do połowy i co widzisz ? Dużą brykę, stojącą prawidłowo przy chodniku, ale nie dającą szansy ominięcia jej. I co ? Trzeba się cofnąć. Ale jadąc przodem już się mijało na styk klika samochodów. I jak teraz to zrobić tyłem ? Nie będę pisać, bo już ciśnienie mi się podnosi. 
Innym "fajnym zwyczajem" kierowców jest spotkanie znajomego idącego chodnikiem. Zatrzymanie samochodu na środku jezdni i pogawędka to normalka. I teraz nie wiadomo skończy zaraz, czy pogada sobie dłużej. Ale nie tylko znajomy idzie chodnikiem, czasami jedzie samochodem z przeciwnego kierunku. Też trzeba pogadać. I nie ma jak się przecisnąć. 
I jeszcze coś o pieszych. Szczególnie w miastach. Przechodzenie na czerwonym świetle jest na porządku dziennym. Na jednym ze skrzyżowań w Atenach stało kilku policjantów, a piesi chodzili jak chcieli. 
Ale nie widziałam ani jednego wypadku. Bardzo fajnie mi się jeździ po greckich drogach. O ile nie kończą się drogą donikąd.  :) A czasami tak bywa. 

wtorek, 18 marca 2014

Strusie i styropianowe

Nie wiem sama czy jajo strusia jest warte takiej ekscytacji - O! Jajo Strusia. A mi się wcale nie podoba. Jak ma chropowatą powierzchnię, to chyba tylko metalowym pilnikiem to wygładzić. Wiem jakie to twarde, bo dziury z dwadzieścia minut wierciliśmy. Omlet też był taki sobie. Jedno zrobiła Halina. O tyle fajnie się robi, bo duża powierzchnia i można poszaleć. 




Można porównać jaka wielkość z kurzym jajeczkiem. Takie jajko to taka całoroczna ozdoba. 
O wiele fajniejsze jest styropianowa ozdoba, typowo świąteczna. 




Jeszcze nie wylakierowane na błysk, ale nie mogłam się powstrzymać i Wam nie pokazać. 
Moje jajka się robią i nie robią. Dziś nic mi się nie chciało robić. Sprzątałam, łaziłam po necie, był spory ruch - to pogadałam, a tak naprawdę boli mnie ręka (chyba mi z kolana ból przelazł). Zaczęłam coś tam robić i zostawiłam. Sama siebie nie poznaję. Może jeden dzień się przyda bez pracy :) 

piątek, 14 marca 2014

Jajka i jajka w Grecji

Jajka robi się przyjemnie. Są kolorowe, przybliżają nas do świąt.  Świąt bardzo radosnych. Muszę pamiętać o zrobieniu czerwonych jajek. Taką tradycję mają w Grecji. W domu Miśka stukaliśmy się czerwonymi jajkami. Której osoby jako  nie pękło, ta miała szczęśliwy rok. Tata zawsze wygrywał. 




Jakoś nam nie wychodzi pojechanie na Wielkanoc do Grecji, a bardzo bym chciała. 
Jednym ze zwyczajów jest pieczenie okrągłego chleba (lub warkocza) i ozdabianie go czerwonym jajkiem pośrodku. 




Jajko i czerwony kolor są symbolem odradzającego się życia.
Kiedyś Grecy spędzali te święta z dala od miasta, jadąc na wieś do rodziny. Teraz to się trochę zmienia. 
W sobotę przed Niedzielą Palmową chodzą kolędnicy (dzieci), śpiewają hymn Lazaros i dostają jajka i pieniążki. 
W Niedzielę Palmową zamiast naszych palm, po nabożeństwie porannym wierni dostają zielone krzyże uplecione z gałązek. W Wielkim Tygodniu jest ścisły post. Nie powinno się jeść mięsa i pokarmów mlecznych. We wtorek gospodynie pieką okrągłe słodkie kuleczki - koulourakia. W środę dokładnie sprzątają dom, a wieczorem jest nabożeństwo poświęcenia oleju, zanurzają też gałązki oregano w wodzie święconej i są one błogosławione - ta mikstura mam mieć właściwości lecznicze. 
W czwartek barwi się jajka. Na czerwono, ale i już są też kolorowe jajka. Kobiety w kościele ubierają grób czerwonymi girlandami i białymi kwiatami. W tym dniu nie jada się słodyczy - na krzyżu Chrystus dostał ocet do picia. Tego dnia są zamknięte sklepy i urzędy (z tymi sklepami to różnie). Tradycyjnie w piątek spożywa się zupę z pasty sezamowej z octem. Grzechem jest praca z użyciem młotka i gwoździ i szycie. 
W sobotę do grobu kładą wizerunek Jezusa - gobelin najczęściej tkany złotą nitką. Przed północą rozpoczyna się Rezurekcja - Anastasi . Kapłan chodzi ze świecą i od niej zapalają wierni swoje, całują się w policzki i pozdrawiają się słowami - Chrystus Zmartwychwstał - Christos Anesti i odpowiadają Alithos Anesti (Naprawdę Zmartwychwstał) . 
Z zapalonymi świecami idą potem do swoich domów.  Na górnej framudze drzwi domu okopcają znaki trzech krzyży i zapalają lampkę oliwną przy domowym ołtarzyku. Wierzcie prawie w każdym domu jest taki ołtarzyk. Oprócz świętego wizerunku stoją tam zdjęcia zmarłych członków rodziny. Ten ogień ma się palić przez cały rok. Czasami to wygląda dziwnie jak na ołtarzyku stoi obok plastikowa butelka z oliwą.
Po północy można zjeść skromy posiłek . Najczęściej jest to zupa cytrynowa gotowana z baranich lub kozich podrobów z cebulą i koprem - mageiritsa, je się też jajka na twardo - koniecznie barwione na czerwono i chleb świąteczny tsoureki. 
W niedzielę się je ! Piecze się barana . I stuka jajkami. I pali się kukłę Judasza. I się je ! Nic nie może się zmarnować. 
W tym roku nasze święta pokrywają się z świtami w Grecji. Ale jeszcze świąt nie ma i mogę pozdrowić Was - Kalo Pascha - Szczęśliwej Wielkanocy.
I pokazać następne moje jajeczka. I tak będę się "chwalić" aż do świąt. :) 



To drugie ze sznurka o parę cm większe. Będzie i trzecie jeszcze większe.




Czerwone będą, ale w domu i nie do sprzedaży :) 


Szklaneczki po musztardzie i nie jest to mistrzostwo świata. Strasznie się natrudziłam, żeby miało to ręce i może nogi. Powinnam powiedzieć pani, która mi dała tą serwetkę, że bardzo będzie trudno to wszystko połączyć. Jak jej się nie spodoba nie będę miała za złe. 

środa, 12 marca 2014

Ruszają pisanki

W tym roku jak nigdy już robimy pisanki.  Nawet  wyciągnęłam  w tym roku (bo w poprzednich skleroza była) dwa strusie jajka. Jedno zrobi Halina, drugie ja. Ciekawe czy zgadniecie, które było zbite.  Bo jedno jest pracowicie posklejane kropelką. :) 
Ja pieczołowicie kręciłam sznurek. I wyszło mi to -


A to skrzyneczka z bardzo prymitywnego jakościowo drewna. Można było tylko ją postarzyć. Na wierzchu był plastik i okleiłam go. Mogłam się wysilić i dać szkło, ale tak też może być.




Wyszło jak wyszło. Grunt, że wyszło.

W między czasie Halina wyzdrowiała i dokończyła swoje prace i też ostro wzięła się za jaja. 










Moje jaja jeszcze schną. Jedno ratowane z ubiegłego roku. Któreś z dzieci je robiło i nie skończyło, a serwetkę diabeł ogonem zakrył. Coś tam wymyśliłam, coś się nie udaje. Zobaczymy. 
Są też pierwsze stroiki. 


I czeka do odbioru stroik do wazonu na grób.


Ciągle nie mamy czasu na zmianę wystroju okien na wiosenne, ale trzeba już to zrobić.
Ciepło i dużo osób poprzeziębiało się i nie mogą sobie z tym poradzić. Ja jakoś się trzymam, ale Halina nie może dojść do siebie po chorobie. Podobno najlepszym lekarstwem jest praca.  A tego nam nie brak. :)