Strony

piątek, 31 stycznia 2014

Dla dużego i małego chłopa

Co dać facetowi - nie rodzinie - w prezencie ? Alkohol jest prawie zawsze trafionym prezentem. Jeszcze lepiej jak się wie co ten facet pija. Miśkowi nigdy nie trafiają, bo pija takie raczej kobiece trunki. Mniam, słodziutkie, gęściutkie. A dostaje wino i to wytrawne. A jeśli już coś dostać, to może ładnie zapakowane. Lubię dawać wino lub wódeczkę w opakowaniu przez siebie udekorowanym. 


Siostrzenica od jakiegoś czasu prosiła mnie o pudełko na drobiazgi synka, takie tak kartki na urodziny, jego rysunki i inne papierzyska. Najpierw miało być w misie, ale nie miałam jakiś fajnych, potem zmieniło się na Miki, ale też nie miałam serwetki. W Cudach Niewidach znalazłam za to Kaczora Donalda. Zrobiłam więc pudło w kaczora. Niestety to nie to i ma być w Myszkę Miki. Ale nie będzie, bo nie mam myszki - ładnej Myszki, bo trudno się robi coś, co nie pasuje i źle wychodzi. Po tylu rzeczach już zrobionych to się wie. Myszka odpada, chyba, że coś nowego się znajdzie i się nada. To może się zrobi. 



Może siostrzenica jak zobaczy zaakceptuje ten prezent.  :) 

środa, 29 stycznia 2014

Wracam do koloru

Ostatnia rzecz biało-szaro-czarna i wracam do koloru. 
Fajne takie przecierki, ale nudne na dłuższą metę. 
Edytko przetarłam podstawkę pod książkę. Może mnie nie skrytykujesz. 



Trochę bardziej biało - chustecznik biało-srebrny. 


I zaczynamy leciutki kolor. Dwa pastelowe pudełeczka. Pierwsze ma pomalowane każdy bok na inny kolor. Kolory, które są na serwetce. Niebieski, różowy, fioletowy, zielony, a środek żółty. 










Druga ma tylko trzy kolory - niebieski, różowy i fioletowy. 

Obie delikatne, raczej dziecięce. Ot takie prace dla oddechu. :)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Ciąg dalszy szarości

Fajnie tak przecierać, domalowywać i znów przecierać i ... fajna zabawa, chociaż można też przedobrzyć. Do piórnika, listownika doszedł segregator i zegar (a on to po co sama nie wiem) . 





Przepraszam za kolory, ale zdjęcia wieczorem przy kiepskim oświetleniu. Pasują kolorystycznie do siebie wszystkie. 
Coś jeszcze dorobię do tego zbioru. 
Ale żeby odskoczyć od szarości, skończywszy segregator, mój wzrok zawisł (o ile wzrok może zawisnąć) na dużym słoiku po pysznej muteli. Drugi rzut oka na kupiony parę dni temu papier ryżowy. Kto mnie zna, to wie, że nie lubię pracować z ryżem. Ale ten papier był dla mnie specjalnym. Były na nim drzwi, schodki, okna. Takie widziałam w Chania na Krecie. I ten drzwi, schodki, okna zobaczyłam na tym słoiku. I wyszło coś takiego. Dla mnie. 
Zapraszam na spacer po słoikowym Chania. 



Halinka zrobiła kasetkę - dolna część woskowana (jaki cudowny zapach) . 




Zanim ją zrobiła, to ją sprzedałyśmy. Może pojedzie do Egiptu, bo klientka ma tam męża. Oj lubię naszą pracę. :) 

Z dwa tygodnie temu dostałam od koleżanki z Babskiego Hobby Eli dwie prześliczne bransoletki. Są eleganckie. Zachwyciły wszystkich. Mam już dla Eli zamówienia. 
Same się przekonajcie. 


Nie wiem, która piękniejsza.  :)

sobota, 25 stycznia 2014

Malowanki, przecieranki

Córka czytając bloga wyciągnęła swoją maseczkę z karnawału w Wenecji - biała, bez dekoracji. Taką chciała mieć i nie da nic z nią zrobić . I dobrze. 

Ona na co dzień maluje w takim kształcie kreski na powiekach. Fajnie to wygląda patrząc przez otwory maski.
Ja swoją muszę naprawić. Pożyczyłam ją do zdjęć i wróciła uszkodzona, ktoś starał się naprawić, ale nieudolnie. Jak znajdę chwilę i będę o tym pamiętać, to wezmę się za nią. Na razie nie zanosi się, żeby była potrzebna. 
Zaczęłam serię biurową - listownik, piórnik, zegar i segregator. Czarno-szaro-białe. 





Pomalowane, poprzecierane suchym pędzlem, polakierowane i pościerane, znów lakierowane i znów ścierane itd. I zostawione na koniec mocno pościerane z lakieru. Prawie szorstkie. 
Segregator i zegar czekają w kolejce. Segregator dostałam taki do składania i musiał się skleić i schnie, zegar bez mechanizmu i wskazówek i czeka na paczuszkę z poczty. 

A w między czasie wyszła mi taka rynienka do ziół albo w doniczkach albo w torebkach, jak kto woli. 



Doniczki już poszły do właścicielki. Podobały się (tak stwierdziła, ale może tylko z grzeczności). :) 

czwartek, 23 stycznia 2014

Zimno i spać się chce

Coś w tę zimę nie jestem sobą. To, że jest zimno w styczniu to chyba jak na nasze warunki klimatyczne norma. Ale mimo to wracam do domu i zamiast czuć się cieplutko, zakładam dodatkowe skarpetki i otulam się szalem. Może marznę w pracy i organizm domaga się dodatkowego ogrzania. I jak się tak otulę to chce mi się spać. Mówię sobie tylko na chwileczkę i trwa ona dopóki mój Misiek nie obudzi mnie w środku nocy. Nic więc w domu nie robię. I mam wyrzuty sumienia. Nie nie dotyczy to tylko decoupage.
W domu jest zawsze coś niedokończonego, coś zostawionego na później. Mam na przykład do selekcji chustki, szaliki, rękawiczki. Jak nie mogę znaleźć to najczęściej kupuję coś nowego, rozgrzeszając się, że na pewno nie mam takiego koloru, czy grubości lub inny powód też się OK. A potem znajduję prawie identyczną rzecz. I leżą obie i jedna z nich na pewno jest już niepotrzebna.
To samo dotyczy przypraw, chociaż Misiek bardziej pedantyczny częściej tam zagląda i wywala te torebki z resztkami na dnie lub przeterminowane. Czasami się z nim kłócę, że jak nie otworzona torebka, to jeszcze może być po terminie. Nie wiem czy mam rację, ale pogadać sobie trzeba. 
I w takie długie wieczory warto by zajrzeć chociaż w te dwa kąty. A ja śpię. 
Co prawda w pracy nie próżnuję i sporo rzeczy się zrobiło.
Dla mojej ciotecznej wnusi na 4-te urodzinki kasetkę na spineczki, koraliki i inne skarby. 


Poszukując serwetek na pudełka na herbatę spodobała mi się taka - zielona, może ktoś będzie chciał trzymać w nim zieloną herbatę. Serwetka mi się spodobała, ale kładła się okropnie. Ale udało się. 




Dorwałam też serwetkę z MM dla mnie do tej pory nie widzianą i musiałam szybciutko zrobić szkatułkę . 



 Dla mnie fajne serwetki powinny być w kilku rozmiarach.  Czasami jest super rzecz, a serwetka nie może się do niej dopasować . I trzeba coś oderwać, albo sztukować i wychodzi ... jak wychodzi. :) 
I jeszcze jedna sama nie wiem jak ją określić. Wiosenna na pewno, kolorowa na pewno, ale czy komuś (oprócz mnie) przypadnie do gustu. 

 Jedna z klientek kupiła u nas doniczkę z obrazkiem cytryn i zaczęła się pod wpływem podlewania kruszyć . Trochę ją poprawiłam. Ciekawe czy coś to da. Jak się będzie nadal rozpadać wymienimy ją na inną. Człowiek nie wie co kupuje. A była taka ładna. 

A pro-po doniczek skończyłyśmy zamówienie jeszcze  sprzed świąt - 9 doniczek . Halina mi musiała pomóc, bo sama bym to robiła i robiła. Jutro właścicielka przyjdzie odebrać. 

Moje - 











Haliny - 



















Przywołując jeszcze wiosnę, Halinka zrobiła pudełeczko w fiołki (a może to inne kwiatki?). 

I dwa kwiatowe wazoniki. 


I wyciągniętą z lamusa moją "panieńską" karafkę. 



Ostatnio lubię wykorzystywać drugie warstwy serwetek jeśli wyraźnie odbije się druk. I tak powstał chustecznik czarno-biały i biało-szary. 


Napisałam, napisałam i już oczy mi się kleją. Miłego wieczoru wszystkim :)