Strony

sobota, 30 listopada 2013

Pracowita sobota

Pracujemy i pracujemy. Sobota od rana do wieczora. Nadrabiamy cały tydzień zajęty przez ..... pracę . 
Zrobiłam kiedyś (nie tak dawno) skrzyneczkę w kratę i bardzo mi się spodobała ta serwetka. Są na niej dwie panie. Teraz zrobiłam drugą (tą bez kapelusza) . 
Guzik okleiłam serwetką. Pamiętam, jak przy płaszczyku w kratkę (oczywiście granatowo-niebieską) miałam takie guziczki. Musiałam uważać, żeby żadnego nie urwać i nie zgubić. Dlaczego granatowo-niebieską ? Mama ubierała mnie w te kolory, bo ładnie wyglądały moje niebieskie oczka przy tej tonacji. Tak mi mówiła . 



I chustecznik zamówiony na wczoraj (no przesadzam, ale na sobotę dla Barbary) . 


Ja zrobiłam chustecznik i bawiłam się w wykończanie talerzyków na opłatek (jeszcze dalej się bawię), a Halina jeden za drugim robiła wianuszki. 






I oczywiście robota poszła z nami do domu. Więc w poniedziałek ..... :) Miłej niedzieli . :))


środa, 27 listopada 2013

Świąteczne dekoracje

Rozpędzamy się w rytm piosenki z reklamy - coraz bliżej święta, coraz bliżej .....
Halina woła - Kiedy?!!!!!!!!!!  na moje sugestie, że to czy tamto warto by jeszcze zrobić .  Doba za krótka, wieczorami chce się spać, oczy bolą, chyba trzeba popatrzeć w PESEL . 
Ale mimo to są już wianuszki, stroiki, a w sklepiku stoi choinka. 









A ja zaczynam talerzyki świąteczne . Podglądam ubiegłoroczne, żeby się nie powtarzać, ale głowy nie dam czy tak się nie stanie, bo tamte serwetki były bardzo ładne i  pasujące do talerzyków. Postaram się jednak. 



Może ktoś wie gdzie kupić tanie podstawki do ekspozycji takich talerzyków ? :)

wtorek, 26 listopada 2013

Dziewczęce skrzyneczki

Dwie skrzyneczki dla pań, panienek, dziewczynek - słowem babskie. 
Jedna zrobiona trochę na starą. Zauroczyła mnie zielona serwetka w dziewczyny anioły. Bejca ciemno-zielona, reliefy, pozłocenia. I na koniec duże spękania i błyszczący lakier. Czyli do mnie to nie podobne, ale .... fajne . 



Druga różowo-szara. Dziewuszka na tej serwetce jest słodziutka. Znalazłam ozdobny guzik i też go przetarłam różową pastą, trochę srebrną i zostawiłam złoty środek. 



W poniedziałek rano miałam na szkoleniu dwie nauczycielki z pobliskiej szkoły na nauce robienia styropianowych bombek. Bardzo ładnie im wyszły. 



Mam im kupić kilka paczek styropianowych bombek i będą robiły z dzieciakami na świetlicy. Super. 
One robiły i ja też. Ale swoich prac zdjęć nie mam, bo tylko oklejałam, a wykończenie zostawiłam Halinie.  Na pociechę kilka jej śliczności . 


Będzie na mnie zła, bo je dziś sprzedałam, a robimy wszystko na kiermasz, ale Ona wszystko wiesza na oczach i nic nie mogę poradzić, jak przychodzą klienci i chcą kupić. Nie powiem, że mnie to nie cieszy. I ją pewnie też, ale chyba trochę mnie opitoli. 
Przez cały poniedziałek towarzyszyła mi nowo poznana znajoma z facebooka. Małgosia lubi decoupage, zrobiła przy mnie dwie duże bombki, jeden medalion i nauczyłam ją robić świecę ciepłą łyżeczką. Przyznała się, że wydała kupę kasy na kursy, ale i tak wszystkiego nie wie. O świecy metodą łyżeczki nie wiedziała. Może pomału rozkręcimy decoupagowe spotkania wymiany doświadczeń. Podobno Warszawa jest z tym do tyłu za murzynami. Zawistne jesteśmy czy co?  

piątek, 22 listopada 2013

Bombki, choinki, szkatułki i .... maska

Nie wiem czy przez nadmiar roboty czy ..... jakiś wirus - boli mnie oko. Spuchło i szczypie.  Nie pomaga potarcie czyś złotym, jak mi nie przejdzie po okładach z herbaty, to będę musiała udać się po jakąś maść.
Bombki się robią - ja jestem do tyłu, ale Halina chyba się wciągnęła bardziej niż bardzo . 



Choineczki ubierają się w świąteczne szatki. 


Zamówiona szafeczka na klucze już odebrana. Ma dom u miłych, młodych ludzi . 


Wymyśliłam takie małe kompleciki  na wizytówki - pudełeczko i wizytownik . 




I znów serwetnik w kasztanki. Tak się spodobał pierwszy, że zamawiająca go na prezent, zamówiła teraz taki sam dla siebie. Oczywiście nie jest taki sam . Nie patrzyłam na poprzedni, ale na pewno się różnią .  



A to następna wenecka maska. Tym razem świąteczna. Prawie. To taki przerywnik między. :) 


Robią się już stoiki , wianuszki świąteczne. Ja wykończam następne pudełeczko. I zacznę anioły . Są już gwiazdeczki z kordonku i drewniane koniki, kotki i inne drobiazgi.  Ale o tym w następnym razie :) 

No i bombki i bombki, bo co to za święta bez bombek. 

wtorek, 19 listopada 2013

Nasze choinki

Nie wiem, czy już wypada słuchać kolęd, ale chciałabym aby nastrój świąteczny był w pełni. Więc nucę sobie je pod nosem robiąc albo świąteczne ozdoby, albo prezenty. Przeważnie Jingle Bells .
Dziś obie robiłyśmy choinki. 
Ja swoją ściągnęłam ze stylowi.pl - tyle, że moja jest większa, zużyłam kupę gazety i robiłam ją trzy godziny .
I to przy pomocy gilotynki. Nożyczkami zajęłoby mi to cały dzień i miałabym odciski na palcach.  

Gazety są greckie . Jest za duża i można ją pochylać w każdą stronę, ale też stoi prosto. Powinnam dać stabilniejszą podstawę . Zrobiłam ją jako ozdobę sklepu, a już się pytają ile kosztuje. Podaję im - stylowi.pl i niech sobie sami taką zrobią. Dzieciakom pomogę zrobić - dam gazety, gilotynkę i pokażę jak.  

Halina w między czasie udekorowała szyszkę i zrobiła choinkę z piórek. 




I oczywiście zapomniałam zrobić zdjęcia ukończonych bombek. Poprawię się. 

Ja skończyłam dwa pudełeczka. Jedno z damę - pastelowe kolory, koronka zabarwiona herbatą, guzik postarzały patyną. Drugie długie na druty. Już kiedyś takie zrobiłam, ale obdarowana zgodziła się na powtórzenie wzoru. Różnią się troszeczkę od siebie - środek tu pomalowany, poprzednio woskowany. Dodałam zameczek. Serwetka też zamieniona miejscami. 



W domu też usiłuję coś robić, ale wczoraj popsułam zaczętą pracę, nie mam serwetki na naprawę i jestem zła. Muszę pomyśleć jak z tego wybrnąć. Ech. :) 

sobota, 16 listopada 2013

Dużo się dzieje

Ale z nas robotne dziewczyny. Halinka śmiga bombki, ja skrzyneczki, podkładki pod kalendarz, ramki i inne drobiazgi. Mnie już bolą plecy, szyja . Aby do  świąt . 
Pracownia Mikołaja wygląda tak - 



Dziś jest już tego wszystkiego więcej, ale zapomniałam telefonu . U mnie blat mniejszy, więc zdjęcia robię pojedynczo. A trochę się tego nazbierało. Wszystko szykujemy na kiermasz w Legionowie. Do 6-go mamy jeszcze trochę czasu, ale to może być złudne. 

Pudełko na herbatę w moją i Haliny ulubioną serwetkę. Bardzo lubię bawić się farbą przy dorabianiu tła. 



I druga nasza serwetka do wszystkiego. Cokolwiek się w nią zrobi wychodzi fajnie . Będę robiła w nią niciarkę, ale dopiero na święta.


Znalazłam ze starych zakupów trzy rameczki. Miałam jedną zabrać dla siebie, ale w końcu wymyśliłam inną do niebieskiego grzybka. 



Niebieski grzybek to taki mały przerywnik między decoupage a decoupage. 

Kupiłam kalendarze zdzierane i przypomniałam sobie, że panie prosiły o podkładki do powieszenia lub postawienia. Te tekturowe szybko się psują. Nabyłam więc drewniane (ze sklejki) i puściłam wodze fantazji. I każdemu inne się podobają. 







I kasetka na dwie talie kart. 





Szkatułka dla kogoś kto lubi konie. 



Obie są bejcowane u dołu, a obrazki postarzałe. 

Dziadek do orzechów nareszcie w odpowiednią serwetkę. 



Oprawiłam też małego ptaszka, którego kiedyś wyhaftowałam. 


 Jutro nowy dzień i nowe prace do wykończenia. Ale może znajdzie się czas na kino. Dawno nie byliśmy, co jest u nas niespotykane.