Strony

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Wiosna i praca wre .

Praca wre na cztery ręce . Niedługo pokończą się zapasy i trzeba będzie nowe porobić . Halina podpatruje i z pracy na pracę jest coraz lepsza . Jeszcze trochę, a będzie miała swój blog . Ale obie narzekamy na brak czasu . I trochę jesteśmy zmęczone . Bo sroki tylko za jeden ogon....  Dom, praca i jeszcze hobby (które teraz już u obu stały się pasją) . 
Dobrze, że ja jeszcze od czasu do czasu odrywam się do decoupage. Byłam w kinie i w końcu nie ja zarezerwowałam  i kupiłam bilety. W końcu ruszyła cztery litery moja córka i kochany Misiek sięgnął do kieszeni. Poszliśmy na "Niepamięć" . I się podobał . 
W wolne dni chcę jechać tropami "Rancza" . Tylko, żeby pogoda dopisała. Chcę trochę ciepełka . Nie wytrzymam do lipca. 
Pokończyłyśmy kilka drobiazgów . Chustecznik nie jest popękany - to taka serwetka . Halina położyła ją bardzo równiutko . Nawet nie musiałam długo szlifować . Boki i dół pomalowane na ciemno- zielono . 



Jedna z klientek zamówiła pudełko na herbatę czarno-czerwone . Niestety serwetkę, która by idealnie pasowała zużyłam na poprzednie pudełeczko, więc wykorzystałam wydruk . 


Mam nadzieję, że się spodoba. Halince za trzecim razem udało się położyć wydruk. Sama wiem jak delikatny jest papier. Serwetka więcej wytrzyma . 
Obiecałam jeszcze przed świętami zrobić notatnik na przepisy kulinarne. Sama mam taki kupny (dawno, dawno temu) . Ale z ręką na sercu ten, który teraz zrobiłam podoba mi się bardziej (oj ale skromna jestem) . 


No co mam udawać, że nie podoba mi się to co robię? Kocham swoje prace. 

Kiedyś zrobiłam przyjaciółce zegar - Kota . Potem starałam się zrobić ten zegar w czarne koty, ale coś źle poszło i czarne koty z serwetki przy lakierowaniu zostawiły ciemne smugi. Zamalowałam więc je i zrobiłam zegar podobny do tego dla Ewci (nie obraź się Kochana) . Najpierw nie miał punkcików godzin, ale mu dodałam i koronki, ale zrobiła z góry dziewczynkę, a u dołu chłopca . 




I zrobiona już dawniej, ale gdzieś zagubiona deseczka w cytryny (do mniejszej w jabłka) . 



Na koniec skrzyneczka na opaski, wstążeczki lub inne dziewczęce drobiazgi, ale 10-letniej panienki . Chciała mieć różowe pudełeczko, więc dół, boki i środek są różowe, a góra chyba też, ale pod płaszczykiem . 


Doczekały się w końcu zrobienia wieszaczki do dziecięcego pokoju . 


Chyba sobie porobię takie do swojej szafy - takie w kwiatuszki - dla siebie niebieskie , a Misiowi zielone . Ola pewnie będzie chciała czerwone . Tylko czy znajdę takie serwetki w łączkę . 

Znalazłyśmy w hurtowni śliczne osłonki na kwiatki . Urzekły mnie . 




I  lawendę . Może nie za tanią (w marketach są tańsze), ale śliczną . 


Halinka stworzyła kilka nowych  stroików . 





 I jest już późno i idę spać .... pa 



niedziela, 21 kwietnia 2013

Piórniki i nie tylko

Odgruzowuję regał i wyciągam rzeczy, które zalegają pułki. I oczywiście odkrywam cudeńka. Teraz znalazłam pudełeczka, piórniki . I jak się im oprzeć .






Każdy z nich dla kogoś innego. W innym stylu. 
Ten z motylem potraktowałam spękaniami, ale spód zabejcowałam. Kupiłam bejcę w różnych kolorach i bawię się nimi jak dziecko. 
Drugi jest może dla faceta ? Albo na drobiazgi z podróży. Albo na coś do pisania. 
I trzeci wiadomo dla kogo. Dziewczyny aż piszczą. 
Na zamówienie zrobiłam jeszcze osłonki. To już drugie dla kafejki "Garnek" . Poprzednie sprzedałam - taka była potrzeba chwili. 


I żeby było wesoło, bo jest po świętach zamówiono talerzyk z barankami. Jedna pani, drugiej pani.... 



Dostałam do "sprzedania" (to długa historia) zegarek, plastikowy, czarny, tandetny. Nie chciałam ciągle odpowiadać, że się jeszcze nie sprzedał, więc postanowiłam go zmienić. I tak wyszedł. 




Mam do pokazania kilka prac Halinki. Dziewczyna szaleje.

Jej pierwsza osłonka. 



Budzik z IKEA . 


I deseczka.  


Byłyśmy w sobotę u Doroty po mech. Pokazała Halinie zrobione przez siebie butelki i pewnie teraz będą w robocie butelki. I to podmalowywane, bo Doti pokazała co i jak .

A ja w domu mam ... obraz - "Śniadanie wioślarzy" Renoira i to jaki .


Pewnie widać co to jest . Puzzle . Misiek uwielbia układać, a ja po przeczytaniu "Niedziela nad Sekwaną"  Vreeland Susan i bardzo spodobał mi się nie tylko obraz , ale i miejsce, ludzie, których malował . Kiedyś zrobiłam kasetkę z tym motywem . 


Teraz jak mam więcej wprawy muszę powtórzyć i zrobić coś podobnego. 

Nie myślcie sobie, że ten obraz u mnie w domu pasuje. Wcale nie, ale ... co mi tam. Czy zawsze wszystko musi pasować. Mi się podoba i jest OK . :)

wtorek, 16 kwietnia 2013

Niciownik

Skończyłam ! 
Niciownik lub jak ktoś woli przybornik na nici, a dla mnie trajkotek -  zrobiony!!!!  Ozdobiony i naprawiony. Według mnie wyszedł wspaniale i nie dlatego, żebym się chwaliła. Lubię jak coś odzyskuje drugie życie i będzie służyło następne kilkanaście lat. Oczywiście nie jest jak nowe. Gdzieś się dokładnie nie styka, ale nie ma dziur, ma wszystkie śrubki, no i nowe ubranko w peonie . Na zdjęciach tego nie widać, ale ten przybornik ważył z 4 kg. Naprawdę duża rzecz. 




Halina też nie marnuje czasu. Kiedyś podarowała mi pudełko po łakociach i teraz ozdobiła go - kupiłam w necie obrazki i od czasu do czasu ozdabiam nimi pudełka. 
To jest Halinki - 



A to kiedyś moje dla córeczki siostrzenicy - 


Zrobiła też zegar w fiołeczki . 


Jest  też zrobiony jeszcze jeden kubek w gęsi, ale zdjęcie może dołączę później. 
Ja ograniczyłam się do jakiś drobiazgów. Trzeba opróżniać półki .





 Deseczka po raz drugi zrobiona (tamta była na już). Zrobiłam jeszcze jedną w cytryny, ale zgubiłam kabelek do telefonu i muszę się prosić dziecka. Ta w cytryny jest większa. Wkleję później. 
Znów mam zaczętych kilka prac, a jednocześnie chcę zrobić notes kulinarny i siedzę w necie i podglądam prace . I są takie fajne, a ja nie mam zielonego pojęcia jak mam się do tego zabrać i co mam robić. Wiem co chcę i tyle. 
Widzę, że mam coraz więcej obserwatorów. Bardzo się cieszę. Więc niedługo będzie znów zabawa :) Dobranoc . 

sobota, 13 kwietnia 2013

W sobotę masę roboty

W sobotę tak się utarło między pracującymi, że się sprząta. Jak nie w domu to w sklepie. Dziś właśnie naszło nas na takie sprzątanie na zapleczu. Można teraz tam tańczyć, tyle miejsca. Ale sprzątanie sprzątaniem, a na przyjemności też czasu trochę zostało. Dokończyłam następne pudełeczko na herbatę. Tym razem pobawiłam się bejcą. Trochę przedobrzyłam, bo miała być czerwona tak jak serwetka, a wyszła trochę za ciemna. Trudno. Środek dla kontrastu zabejcowałam hebanem i tu wyszło trochę za jasno. Trudno. :) 


Na zdjęciu ten czarny to .... musicie wierzyć na słowo - czarny. 
A między lakierowaniem, wysychaniem zaczęłam robić deseczkę - i na jutro ma być gotowa (jest) . Klientka ma jutro urodziny córki i rano musi już jechać. 
Wiem, że takie robienie na wczoraj to nie to, ale czasami być tak musi. 


Znalazłam w domu osłonkę, którą przed samymi świętami robiłam też w takim tempie, bo kupiłam kwiatek i nie miałam w co go wstawić. 



I cały czas kończę reaktywować niciownik. Jest już wyklejony, ale bardzo był zdewastowany i Misiek go składa i reperuje po kawałku . A jest bardzo duży. Taki nietypowy. Jak będzie gotowy będą zdjęcia. 
Dziś dostałam link do fajnego sklepu ze drewienkami do zdobienia   http://drewutnia-deco.tradoro.pl/ - bardzo dużo ciekawych drobiazgów. Będę miała co robić . :) 

czwartek, 11 kwietnia 2013

Trochę relaksu

Cały czas wypoczywam po świętach. Robię śmieszne rzeczy. I czytam. Skończyłam "Tańczącą Eurydykę" . Wspaniałe wspomnienia o Annie German. Ja sama pamiętam, jak wspominała ją moja siostra pracująca w szpitalu na Chocimskiej. Cichą, bardzo starającą się nie rzucać w oczy, co jej się nie udawało - zawsze było ją widać z daleka. Jej synek urodził się w tym samym roku co córka mojej siostry. Nie pamiętam, żeby Grażyna (moja siostra) mówiła coś o jej chorobie (tajemnica lekarska), ale zawsze jak Pani Ania tam bywała starała się ją zobaczyć.
Teraz w między czasie czytam bajki greckie. Zebrane przez studentów UW filologicznych ze specjalnością nowogrecką. "Arcydzieła literatury nowogreckiej" pod redakcją Małgorzaty Borowskiej. Czemu sięgnęłam po te bajki ? A dlatego, że znalazłam tam bajki o których kiedyś pisałam na   blogu - opowiadał je opowiadacz Stelios Pelasgos. Jedną z nich zapisałam i została w formie broszurki wydana wraz z bajkami dzieciaków. A ilustracja do niej tak mi spodobała, że jest jako tapeta na moim komputerze - bajka o tytule "Kajmos" w zbiorze bajek, który teraz czytam ma tytuł "Oj bieda" . 


Księżniczka w szponach zła, które w w nas siedzi i dręczy i nie chcemy się do jego istnienia przyznać. 
Nie ukrywam, że bajki czytam w miejscu gdzie król..... i wszyscy wiedzą. 
A w środkach komunikacji czytam o wspaniałym komisarzu Salvo Montalbano - któryś już tam kryminał Andrei Camilleri - "Skrzydła sfinksa" . Są to wygodnie książki do czytania w autobusie - małe . Ale nie myślcie, że dlatego je czytam . Jestem zakochana w Salvo. Super facet, świetna fabuła. Widziałam w telewizji francuskiej włoski serial - jaki aktor go gra! Szkoda, że nasza jakaś telewizja go nie kupiła.


I coś też namodziłam - butelki i Psio Lisę i osłonkę. 









Dziś szukałam śrubek i pamiętając, że starocie kupuje się na ulicy Bagno (między Placem Grzybowskim a Marszałkowską w Warszawie) pojechałam w ciemno . I co zobaczyłam :



Stare kamienice, zamurowane drzwi i okna. Coś odchodzi .