Strony

niedziela, 24 lutego 2013

Candy po 50-tce


Dziś zauważyłam, że już mam 51 osób mi towarzyszących na blogu . Dziękuję bardzo.    
Chcę w podziękowaniu podarować dwie fajne publikacje - decoupage, bo wiadomo dlaczego i coraz bardziej modne koraliki, a własnoręcznie wykonam jajka - te moje ulubione z pleksi. 
Serdecznie zapraszam do zabawy 
- komentarz pod postem, 
można dołączyć do podglądaczy mojego bloga, ale to nie   jest koniecznie        
- można posiadać bloga, a jeśli nie to pozostawić e-maila
- podlinkować Candy po 50-tce i wstawić u siebie na blogu, a osoby bez bloga poinformować innych :) np. może na facebooku

Zapisy do 15.03.2013 

Serdecznie zapraszam do zabawy . 

Błyszcząca skrzynka

Zrobiłam skrzyneczkę na wysoki połysk. Uff. Czemu ? Bo nie robię na wysoki połysk. Nie lubię jak coś się błyszczy. Może to mi pozostało z domu rodzinnego. Moja mama kiedyś zmieniła meble (jaki piękny był kredens i stół, o krzesłach nie wspomnę) na meble na wysoki połysk - ciemne, błyszczące, które musiałam wycierać codziennie i najchętniej kilka razy dziennie, bo inaczej ciągle widać było na nich kurz . I dlatego nie lubię takich powierzchni. Ale zamówienie było i się zrobiło. I nawet się podoba. 




Po raz trzeci zmieniam ustawienie w sklepiku. Tym razem w związku z wprowadzeniem się kwiatków - będziemy z przyjaciółką prowadzić też kwiaciarenkę. Ona ma dryg do dekoracji, stroików, smak w doborze kolorów, wzorów. Zawsze podziwiałam to w jej mieszkaniu. Może się uda. Już ponad rok temu zlikwidowano najbliższą kwiaciarnię, więc może... Ja nie no to trzeba będzie chyba się zwijać. Dobrze, że mi decoupage zostanie. Ale zobaczymy. Na razie po sobocie jestem piekielnie zmęczona. Najpierw wyjęłam setki książek z półek, potem te półki przestawiłyśmy, książki trzeba było przejrzeć, posegregować i ustawianie. Prawie skończone. Poprzesuwałyśmy resztę mebli, ale jeszcze to nie koniec. Dziś po obiedzie musimy skończyć. Zauważyliście, że piszę -łyśmy ? Tak, jej mąż złamał sobie obojczyk, a mój Misiek walczy z moim stacjonarnym komputerem, bo przestał działać, a jest mi potrzebny i to bardzo na przed-przed-przed-wczoraj. I tak dwie pięćdziesięcioparoletnie  baby zmagały się z ciężarami. Jeszcze nie jest dokończone, ale już mi się podoba. Parę godzin i będzie OK. 

sobota, 16 lutego 2013

Dzień Walentego

Dzień zaczął się bardzo miło, ale nie wiem czy dzieci nie czytają naszych wpisów, więc dośpiewajcie sobie resztę . 
Dałam medal "Red hot lover" mojemu Miśkowi, córce serduszko, które ma ją natchnąć do nauki i dać szanse na maturze (hi hi hi) . Medal Misiek miał nosić w pracy i NOSIŁ. 
Wieczór postanowiliśmy spędzić w kinie - no bo leciała "Szklana pułapka 5" . Bardzo wesoły film . 
Zdążyliśmy nawet coś zjeść - w kebabie, ale liczyło się to, że dostałam tam drugą walentynkę - jak weszłam Misiek szybko zamówił moją zupę tatarską i została mi podana - jako MOJA WALENTYNKA - zostało to powiedziane na cały lokal i to głośno i była pyszna . 
Lubię takie niespodzianki. 
Było ciepło i po filmie przeszliśmy troszkę. Dawno nie byłam na śródmieściu Warszawy wieczorem. 
Obok nas, przed nami, za nami pary, albo dziewczyny już po randce z kwiatem w dłoni. 
Nie jestem romantyczkę, ale może z wiekiem.... Miło mi było, że i ja miałam fajny dzień. 
Ale wcześniej zrobiłam dwa kubeczki . 



40 jajek już oddane, a zrobiłam jeszcze kilkanaście. 
W sobotę miałam spotkanie rodzinne - 50 lat męża siostrzenicy i 3 latka ich córeczki. I obdarowałam całą rodzinę jajkami. W święta się spotkamy, ale dekorację domu robimy zawsze przed świętami, więc niech mają. Zdjęć nie zrobiłam, bo to już nudne. Jak zrobię jakieś inne (a muszę zrobić jajko w ..... trzy Misie), to wtedy się pochwalę. 
I dziś miałam też niezbyt miłe zdarzenie. Z dwa tygodnie temu rozwaliłam oponę i felgę (jak to nie ważne dobrze, że nic mi się nie stało), no i nie naprawiłam zapasu. Los jest nieubłagany i się lubi mścić - złapałam gumę. Ale od czego ma się rodzinę. Syn siostry po posileniu się zdjął koło i z nim oraz z zapasem pojechaliśmy szukać wulkanizatora - i sukces - wulkanizacja 24h - wyklepał felgę, miał opony i za 230,- miałam sprawę z głowy (stare opony były do wywalenia). Uff. 

niedziela, 10 lutego 2013

Jajka, jajka, jajka....

Zobowiązałam się zrobić dużą ilość jajek. Plastikowych i styropianowych. Plastikowe idą mi jak burza, fajnie się robią i szybko. Prawie mam je skończone i będę zaczynać styropian. I jak z lat ubiegłych pamiętam to się zacznie. Ale to będzie. A teraz są : 










Każde inne (może jak się tworzył kolaż się niechcący powtórzyły) . Kupiłam w Cudach Niewidach z 40 serwetek wielkanocnych - każda inna. Pan Robert ma niesamowitą kolekcję. Jajka są 10 centymetrowe, tylko ostatnie z króliczkiem jest dla mnie i ma 6 cm. Do sklepu zrobię mniejsze, bo będą tańsze i bardziej poręczne. ,
A jak jesteśmy przy świętach to na ubiegłe zrobiłam sobie talerzyk na jajeczka święcone.



Na wymiankę Walentynkową zrobiłam koleżance z forum taki talerzyk - 


Ostatnie serducho zapomniane i leżało gdzieś w kącie doczekało się też Walentego - 

Dziś odpoczynek od jajek. Trzeba się zabrać do poważnych rzeczy. 
Acha - wszystkie plastiki są jeszcze nie wykończone, nie oczyszczone z farby na sklejeniach, brak im wstążeczek. Jak je zabiorę do sklepo-pracowni to je dopieszczę, ale tam mam kiepskie światło do robienia zdjęć (odbijają się światełka sufitowe) . 
Kończą się ferie i koniec laby, znowu trzeba wstawać rano. Z jednej strony ach! , ale z drugiej brakowało już mi tego gwaru, dzieciaków, no i nie ukrywam kasy . Wracamy do szkoły. :)  


wtorek, 5 lutego 2013

Wyróżnienie


Tym razem wyróżnienie od Marty - Harem Soutache. 
O sobie już pisałam. 
Czas na wyróżnienie blogów. 

1) decoupage Ma.ryski 
2) Jasmin - Zapach Jaśminu 
3) Ania - klimaty moje
4) Edyta - Skrawek mojego świata
5) Edyta - Życie decoupagiem zdobione
6) Ewa - Przytulny dom
7) Maggii - Hand made by Maggii
8) Umbrella - W altance 
9) Ines1023 - Robótkowy świat Ines 
10) Anna - Przystanek aniołowo
11) Ania - Ania Inspiruje
12) Beata - Lawendowy blog
13) ...............
14) ...............
15) Basia - Magiczna Noc Różności - Decoupage

Nr 13 i 14 chciałabym wyróżnić, ale na ich stronach widnieje napis - wyróżnienia - nie, dziękuję . 

Zasady wyróżnienia : 

Według zasad tego wyróżnienia każdy blogger musi spełnić poniższe kryteria:
-podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
-pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu,
-ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,-nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

piątek, 1 lutego 2013

Leniwe ferie

Mam luzy . Ferie, dzieciaki albo wyjechały, albo siedzą w domu opiekując się młodszym rodzeństwem, albo latają po galeriach, które oferują np. internet free . Każde z nich ma komórkę z dostępem do internetu . A ja mogę spokojnie w końcu zapełnić półeczki nowymi wytworami własnych rąk . Już całkiem sporo tego jest . Oj nawet bardzo sporo .

Mała szklana miseczka. Od spodu przyklejona serwetka, a potem podmalowane tylko elementy. Wygląda trochę jak witraż . 


Pudełko na torebki herbaty (mój klej razem z lakierem tworzą na powierzchni wydruku efekt spękań - fajnie to wygląda - jakby wytłoczenie) .


Wieszaczki - ta  dziewczynka przypomina mi Dianę, przyjaciółkę Ani z Zielonego Wzgórza . Taka wiosenna, a kapelusik na drugim wieszaczku tylko to podkreśla . 


Uwielbiam Queen. Mam nadzieję, że to nie profanacja - Fredi na puszce na pędzle . 


Nienajlepsze wino było (trochę się wylało do ...), ale butelka super . 

Moje ulubione słoneczniki na ulubionych podstawkach na łyżki. Bardzo się ucieszyłam - słoneczniki ! Chyba bardzo tęsknię za słońcem .
 Fajny kubas . Można w nim podać mleko na stół . Mam jeszcze drugi i też będzie w koty - mleko to koty . 

Pudło na bilety na jazzowych imprezach .


Kupiłam serwetki w ważki - ważka może nic nie ma z herbatą do czynienia, ale takie pudełko nie musi być na herbatę . Można go przeznaczyć na drobną biżuterię .
Bejca była przeterminowana, ale pomalowała nie tylko boki, ale i moje ręce (a mówiłam sobie rękawiczki!) .

I te ważki chyba mi się bardzo podobają - maska z Wenecji, od przyjaciółki (zaszalała dziewczyna w tym roku, bo mam ich zapas i wydała nieprzyzwoite pieniądze) . Mój AVATAR.


Na starej Warszawskiej Pradze otwierają się małe kawiarnie - jedne elegantsze, a inne przypominają lokale odwiedzane przez Nikodema Dyzmę . Szemrane jakby powiedział Wiech . Ale jakie tam śliczne starocie są. A ja się cieszę, że moje wypocinki też tam goszczą . Jak osłonki na kwiatki, butelki, syfony . 


Herbaciarka chyba na herbatkę owocową . Jasna, wesoła.


A teraz już coś tam na Walentynki mam w planach i zaczynam całą parą jajka . Acha i jeszcze mała wymianka - chcę mieć MISIA od Roszpunki i coś zaoferowałam na wymianę .