Strony

sobota, 21 września 2013

Trochę humoru ze sklepiku

Teraz w księgarence panują podręczniki. Do pobliskiej podstawówki, gimnazjum do którego poszło większość dzieciaków, ale nie tylko. Szukam książek do technikum, zawodówek, przedszkoli. I jak w lipcu, sierpniu i na początku września były wszystkie, tak teraz czarna rozpacz. Wydawnictwa wiedząc, że ich podręcznikami idzie ostatni rocznik podstawówek nie robią dodruków. Codziennie po kilkanaście razy słyszę takie samo pytanie - Ciociu są już książki do .... i tu przedmiot, najczęściej ćwiczenia od przyrody, podręcznik do polskiego, atlas....Fajnie jak znam pytającego i wiem która klasa. A jak nie znam... robię sobie z nich teraz żarty - Są, ale nie wiem gdzie. 
Rodzice też myślą, że ich wszystkich znam i dopasowuję do dzieci. Wchodzi tatuś : 
- Ja po książki dla syna. 
- Ja : A do której klasy ? Szóstej. A jakie to książki ? Wszystkie ? 
- No, nie, jedna.
-  A do jakiego przedmiotu ? 
- No, nie wiem, żona powiedziała, że pani będzie wiedziała. Mi już ręce opadają, ale jeszcze próbuję 
- A nazwisko ? 
-Np. Kowalski. 
Nic mi niestety nazwisko nie mówi, ale pytam dalej
- A jak imię syna ?
- Kamil .
- A .... - coś mi świta - I gimnazjum ? 
- Chyba tak . 
Wyciągam listę książek (kolejka coraz dłuższa) i rozgryzam moje kropeczki . Chyba mam i tej chwili wpada Kamil i od drzwi krzyczy -
- Ciocia jest zbiór zadań do matematyki?
Na to ojciec .
- O, właśnie, zbiór zadań. 
Uf doszliśmy. 
Któregoś razu wchodzi tatuś i od drzwi ogłasza 
- Jestem chrześcijaninem !
- To dobrze - odpowiada mu Halinka
- Nie ma - rzucam ja
I wszyscy wybuchamy śmiechem . 
Ja wiem, że kto książka do religii, której przez  jakiś czas nie można było dostać. Halina odpowiedziała automatycznie. 
I tak co dziennie. Jestem tym zmęczona. Ale siedzę i szukam. I przeważnie znajduję, chyba, że naprawdę zabrakło i wydawnictwa wypięły się na dzieciaki . Nauczycieli to nic nie obchodzi. Matce pięciorga szkolnych dzieci, nauczycielka powiedziała, że mogła myśleć wcześniej, że nie będzie ją stać na książki. 
Praga jest dzielnicą, w której jest ogromna ilość rodzin - matka + dzieci (dzieci, bo rzadko jedno). Ojcowie czasami przypomną sobie o ich istnieniu (przeważnie, kiedy komornik zajmie im pensję). Znam klika babć, które wychowują wnuki - bo matka nie żyje, a ojciec poszedł sobie od kłopotu, bo rodzice wolą weselsze życie od zajmowania się własnymi dziećmi, bo mama związała się z nowym partnerem, a on nie chce jej dzieci, bo.... mogę jeszcze parę przykładów podać . Box do "0"to 100,- , do I,II,III klasy  około 240,- bez podręczników od języka angielskiego. Potem klasa IV - 440,- (nowa podstawa oprogramowania) , V i VI ponad 250,- . 
I teraz podliczmy : 5 dzieci : 100,- 240,- 240,- (plus 134,- język) i 440,- 240,- co daje około 1,400,-  . Musiała by oszczędzać co miesiąc po 120,- .
Z czego ? Z zasiłku na dzieci ? Sama nie pracuje, bo ma silną alergię prawie nie wszystko. Oczywiście , może nie powinna mieć dzieci, ale je ma i co ma zrobić ? 
Oj miało być wesoło. Ale wyszło jak wyszło.  :) 

5 komentarzy:

  1. Szkoda, że teraz podręczniki są takie drogie i ciągle zmieniane. Dużo pieniędzy trzeba na nie wydać. Teraz moja mama kupując książki dla brata z gimnazjum wydaje więcej gdy ja i moje dwie siostry chodziłyśmy do podstawówki. Wtedy jednak kupowało się książki po starszych rocznikach i ewentualnie coś się dokupiło nowego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zazdroszczę siedzenia i szukania i tych historii nie tylko zabawnych, które siłą rzeczy stają się Twoim udziałem. Ja już się nie wypowiadam, ale i ja i moi znajomi (przynajmniej niektórzy) borykają się z tym co roku: podręczniki czy rachunki? książki czy ubranie? itd.

    OdpowiedzUsuń
  3. Za moich czasów mozna było bez problemu sprzedać swoje ksiązki młodszemu rocznikowi, a samemu kupić od starszego rocznika. Zawsze to kosztowało o wiele taniej niż nowe w księgarni. Nie to co teraz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Aluniu mi samej gdy kupiłam książki dla swoich pociech i zapłaciłam niemal 800 zł, ręce opadły... Nie mówię tu już o "dodatkach" na zajęcia plastyczne, zeszytach, blokach, kredkach, okładkach itd...
    życie, samo życie

    OdpowiedzUsuń

A po nocy przychodzi dzień, a po zimie lato :)