Strony

niedziela, 8 września 2013

Dzień trzeci

Trochę chyba mam za mało czasu. 
W sklepiku dzieci i rodzice kupują książki. Ci którzy kupili w lipcu mieli szczęście, bo mieli komplety podręczników od ręki. Teraz hurtownie zieją pustkami. Ja nie mam dużej powierzchni i mnie mogę sprowadzać takich ilości podręczników, żeby wystarczyło dla wszystkich. Sprowadzam na zamówienie i staram się, żeby po pierwsze je zdobyć, po drugie w miarę szybko. Ale i tak to trwa. I jestem zmęczona tym codziennym wpatrywaniem się w ekran komputera i szukania książek. I wszyscy chcą tylko ze mną załatwiać zamówienia. 
Decoupage leży. Od dwóch miesięcy nic nie robiłam. Dziś zaczęłam pudełeczko na koraliki, ale chcę fajnie je wykończyć, a nie wzięłam białej farby i robota stanęła. 
Za to zrobiłam dobry obiad - duże kluski w kształcie muszli z szpinakiem i fetą na pomidorach. Bardzo fajnie wyglądało i smakowało nawet, nawet smacznie. Potem serniczek, tort, pyszne wino i szampan. Zaprosiłam dwie przyjaciółki (trochę się nie zgrały czasowo, ale do tego jestem przyzwyczajona). Z rodziną zobaczę się w tygodniu, bo niestety mamy znajomy pogrzeb, a w następną niedzielę chrzest. Nie mam sumienia ich jeszcze ganiać na urodziny. I tak wiem, że mnie kochają i dobrze życzą (bo ja ich też kocham) . Jutro też będę gościć koleżanki. Żyć, nie umierać. 
Dokończę podróż. 
Trzeci dzień zaczęliśmy od Madame Tussauds. To co tam przeżyłam .... nigdy w życiu już tam nie wejdę. Półtorej godziny w kolejce do kasy !  I to nie na zewnątrz, ale już w środku . A samo zwiedzanie to drugie tyle. Fajnie było, ale nie mieliśmy czasu (Misiek śpieszył się na galę na uczelni syna) i zamiast się bawić, przechodziliśmy od figury do figury, cykając fotki i dalej i dalej. Zła byłam jak osa. Do d.... taka organizacja. Tłum ludzi, a dwie osoby przy kasie (a były cztery stanowiska). Bilety drogie jak diabli (no może tylko dla nas). Ale figury fajnie. Niektóre rozpoznawalne bez czytania podpisów, ale były i takie, że trzeba było przeczytać kto to jest. 

































To niektóre z kilkudziesięciu. Te które mi się najbardziej podobały i były naprawdę do siebie podobne.
Trochę zmęczeni galopem wróciliśmy do hotelu, przebrać się i Misiek na uczelnię, a ja do British Museum.
Oj tam się nachodziłam, a nie zobaczyłam nawet połowy. Ile oni skarbów zrabowali . Tłumaczą się, że tu u nich więcej ludzi to wszystko zobaczy. Ale było by miło oglądać je w krajach z których te eksponaty pochodzą . 
Bardzo mi się podobała biblioteka. Tam sobie trochę posiedziałam. I zegary. 













Ten ostatni sprzęt najbardziej mi się spodobał. 
I tak skończył mi się pobyt. Jeszcze tylko obiad u Chińczyka, który  ze zdziwienia, że zjadałam tylko jeden talerz dał mi rabat. 
Wróciliśmy i przywlekliśmy jakiś wirus, którym zaraziliśmy całą rodzinę i znajomych. Do tej pory kaszel trzyma. 
Kończę to pisanie już 9 września. Podobno urodziłam się w południe, więc jeszcze mam chwilę. :)

Wszystkim Wam bardzo dziękuję za życzenia . Z losowaniem poczekam jednak do 24-tej . :)














9 komentarzy:

  1. Przede wszystkim sto lat!!! Uśmiechu i radości na co dnia. Już pisałam, że podróż mieliście wspaniałą, a ile osobowości poznałaś :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana. Podróż krótka, ale treściwa. :)

      Usuń
  2. Bardzo dużo atrakcji. Figury woskowe bardzo realistyczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najserdeczniejsze życzenia urodzinowe - miłości, zdrowia, szczęścia i tylko słonecznych dni.
    Dziękuję za odwiedziny oraz za wspaniałą realację z pobytu w Londynie.
    Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Najserdeczniejsze życzenia urodzinowe - miłości, zdrowia, szczęścia i tylko słonecznych dni.
    Dziękuję za odwiedziny oraz za wspaniałą realację z pobytu w Londynie.
    Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Spełnienia marzeń Ci życzę:) A podróż wspaniała - dziękuję, że dzięki Tobie mogłam poznać tyle wspaniałych miejsc:) O odwiedzinach w muzeum figur woskowych zawsze marzyłam:) Na razie musi mi wystarczyć wirtualna podróż:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrówka i radości z dnia zwyczajnego życzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego najlepszego życzę, Sto lat!!! :)) Świetna relacja z podróży :) Pozdrawiam bardzo ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sto lat kochana twórczej weny i pociechy z męża :)
    Super te rzeźby na twoich zdjęciach wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń

A po nocy przychodzi dzień, a po zimie lato :)