Strony

środa, 31 października 2012

Zaduszki

Dziś byłam na cmentarzu Bródnowskim . Posprzątać, zapalić światełko, żeby jutro już od rana się świeciło . Jutro zaczynam odwiedzanie najbliższych od cmentarza na Wólce . Tam jest niestety więcej do chodzenia, chociaż mniej grobów . Po południu znów Bródno . Wieczorem jak nogi pozwolą Powązki . Jakiś dziwny wieczorny nastrój jest na tym właśnie cmentarzu . 
A w piątek Zaduszki . Jest to podobno ważniejsze święto od 1-Listopada . Poszukałam coś na ten temat . I ...
Zaduszki wedle encyklopedii z roku 1868.
 
"ZADUSZKI, oprócz religijnych obrzędów poświęconych pamięci umarłych przodków, lub członków rodziny, lud nasz zachowuje wiele zwyczajów poza kościelnych, które zowie Zaduszkami. W wielu okolicach, w pierwszych dniach Listopada, gdy nabożeństwa odbywają się po świątyniach pańskich, lud rozsypuje się po cmentarzach, i znosząc potrawy, stawia je na mogiłach i grobach, dla nasycenia dusz spragnionych. Pod wieczór, zapalają lampki i świece, któremi miejsce wieczystego spoczynku przystrajają. Największy z cmentarzy warszawskich na Powązkach, najuroczystszy przedstawia obraz wieczorem w dzień Zaduszek, gdy oświetlone zostaną grobowce i mogiły wśród cienia nocy. Te migotliwe światełka lamp różnobarwnych, te migające świec płomyki, rozścielając się w drżących cieniach, wywołują wrażenie, jakby z otwartych mogił podlatywały duchy tych, co tu kośćmi swemi użyźnili tę nieplenną wydmę piasczystą, i dopomogli że zamieniła się w piękny ogród pełen drzew bujnie rosnących. Cisza w około głęboka, zaledwie przerwana skrzypem piasku lub śniegu pod nogami przechodnia, czasem przytłumionym szeptem modlitwy, jękiem z piersi, płaczem i łkaniem, łącząc się razem, obudzają uczucie niewysłowionej rzewności. Na Rusi, lud obchodzi cztery razy do roku Zaduszki, to jest około Bożego Narodzenia, w czasie Wielkiego Postu, w dzień Narodzenia Boga Rodzicy, i około ś. Piotra. Na Litwie obchodzono do niedawna święto Dziadów (ob.), które tak poetycznie opisał Mickiewicz, biorąc za osnowę swego utworu, lądowy obrzęd. "K. Wł. W.
Encyklopedyja Powszechna, t. 28, Warszawa 1868, wyd. S. Olgerbrand, str. 189

Dobrej Nocy . 

poniedziałek, 29 października 2012

Chyba idą święta

Powiało śniegiem, zimno się zrobiło . Ze strachem myślę o następnej zimie w moim królestwie - księgarence . Czasami mam tego już dosyć . Ale się nie daję i zaczynam świąteczne ozdoby . I prezenty . Nie dla siebie ani najbliższych , ale też miłych ludzi . Na razie ozdoby . 



A to prawie ozdoby, ale myślę, że i praktyczny prezent świąteczny . Bo dlaczego nie podać herbaty czy kawy na podkładkach świątecznych ? Stosownie do okazji . 



niedziela, 28 października 2012

Dwie odsłony za oknem

Na początku jesieni zrobiłam zdjęcie tego co widzę za oknem, a dziś rankiem ten sam widok .






I mówiąc szczerze teraz mi się bardziej podoba . Lubię biel . Szkoda, że wczoraj wieczorem nie mogłam połazić i porobić zdjęć pierwszego śniegu . Ale wieczór spędziłam z przyjaciółkami (trochę obgadywałyśmy nasze rodzinki) . 
Wesoło było . 

sobota, 27 października 2012

Najfajniej coś zrobić dla przyjaciół

Pokazałam mojej przyjaciółce futerał na okulary i miałam po chwili jej dwa do ozdobienia . Jedne duże czarne, a drugie mniejsze szare . Bardzo fajnie mi się je robiło . Ewa przyjechała z Włoch, więc czarny, duży zrobiłam w serwetki z Rzymem i gdzieś z boku wlepiłam Big-Bena . Mniejszy w moją ulubiona francuską kawiarenkę z kwiatami . 






Bardzo mi się fajnie ozdabia rzeczy, które są nijakie, a potem są unikalne . Oczywiście teraz coraz częściej można kupić ładnie ozdobione przedmioty, ale to jest masówka . A to co jest ozdobione decoupage czy inną techniką jest niepowtarzalne . Tylko trzeba przy tym trzymać poziom . Kupiłam ostatnio książkę "Zrób to sama decoupage" . To co zobaczyłam w środku wołało o pomstę do nieba . Prace pokazane jako przykład były niestaranne . Serwetki były pogniecione, porwane . Brakowało wykończenia . Niedomalowane brzegi i ranty . Jak ktoś , kto chce się nauczyć decoupage z tej książki , to będzie robił niestety tak samo niestarannie jak to będzie widział . Sama ostatnio widziałam podkładkę pod kubek, która postawiła mi włosy na głowie . Od spodu brudna, bo zanim została polakierowana coś się poprzyklejało i zostało polakierowane . Nie dziwię się ASKET, że tak duży nacisk w swoich tekstach kładzie na staranność wykończenia . Jak coś jest byle jakie, nawet jak by było niedrogie to i tak nikt tego nie kupi . A i dać coś takiego w prezencie wstyd . Na przykład w większym futerale ubrudził mi się materiał przy suwaku . Czarna farba i trzeba było zamalować cieniutkim pędzelkiem . I jeszcze nabrała dekoracja głębi . 
Ewie się bardzo spodobało . Ja ja się cieszę,  że mogłam jej sprawić przyjemność . Ona zrobiła dla mnie serduszka .



  
Są śliczne . Moim faworytem jest serducho z pająkiem . Wszystkie ręcznie zszywane i ręcznie naszywane . Są sto razy piękniejsze od tych w sklepach robionych masówkach.

czwartek, 25 października 2012

Nowe sospeso

W mojej hurtowni ABRO dziś było szkolenie decoupage i sospeso  . Oj długo to się działo . Mnie interesowało to ostatnie . Robiliśmy lusterko . Wyszło tak - 



Szkolenie przeprowadziła Pani Beata ze Skoczowa .  Podziwiam kobietę . Przez cały czas na nogach i cały czas przy głosie . 
Połączyłyśmy decoupage z sospeso . Elementy papieru ryżowego zostały naklejone na ramkę lusterka oraz na specjalną folię . Na lusterko naklejono także zwykłą serwetkę - też tylko elementy . Naklejony papier wycinamy dokładnie i nacinamy głęboko , aby potem podgrzewając folię wyginała się . Potem przykleiłyśmy konarki i do nich ukształtowaną folię . Według mnie nie wyszło to najlepiej, bo dziewięć bab domagało się od jednej Beaty uwagi , więc nie można było dokładnie się dopytać . Teraz tylko mogę próbować samej . Wszystkie materiały mam, więc do roboty . 
A to powiększenie elementów .




środa, 24 października 2012

Coś w końcu dla siebie

Zrobiłam w końcu coś dla siebie - segregator na pisma (pewnie na Fantastykę, choć nie pasuje wcale) . Zrobiony pod koloryt sypialni, która jest zielona . 





Acha i jeszcze coś co zrobiłam dla kogoś i mi się zbiło . Róg się zbił . Strasznie szkoda i głupio , ale zrobię coś innego (bo taka podstawkę pod łyżki już była koło kuchni) . 




Pokazałam na blogu prezent dla przyjaciółki z okazji jej urodzin . Mam jej dać zegar kota w sobotę . Ale zapomniałam, że ona czyta mojego bloga i jak wczoraj przyleciała, to wygadała, że wie o prezencie . Miałam strasznie głupią minę . Dobrze, że mam coś jeszcze do tego . 

sobota, 20 października 2012

Będę szkolona

Sospeso bardzo mi się podoba i 25-go w hurtowni ABRO wezmę udział w szkoleniu . Podstawy znam, ale chcę poznać jeszcze inne możliwości - przyklejania serwetek na czystą folię, zastosowania materiałów (chyba chodzi o czystą bawełnę z nadrukiem) . Widziałam co z tego wychodzi i to jest piękne . Kurs nie jest tani - za 3,5 godz. 130,- zł , ale trudno . Podoba mi się to i basta . Szkolić będzie Pani Beata z Skoczowa , która się uczyła u mistrzyni  Moniki Allegro . Dla zainteresowanych mini kursik obrazkowy : http://www.decoupage.net.pl/index.php?str=4&idm=&idp=15 .
Oczywiście jeśli coś zrobię pochwalę się . I chodzi mi po głowie może candy . 
A teraz moje nowe prace . 
Coś kociego . Pewnie serwetki w czarno-białe koty jest wszystkim znana, ale zawsze fajnie w nią coś zrobić . 




I oczywiście śliczna dziewczynka tym razem ze szczoteczką (uznałam , że Jabłoniee miała świetny pomysł z komplecikiem) 




 We wtorek przyjeżdża moja przyjaciółka Ewa . Od lat zbiera koty - figurki, obrazki, przedmioty użytkowe w koty. Zawsze coś dostaje ode mnie przed wyjazdem . Zrobiłam więc jej zegar - kota . Kota w kota . 



Ale to nie koniec kocich opowieści . Jeszcze kocia szkatułka. Na dolnej części przykleiłam odbicie liści z drugiej warstwy. Według mnie fajnie wyszło . 


I ostatnie na dziś - może podobne do kota , ale chyba to bóbr i misie . Postanowiłam ozdobić sobie piterek na karty. Był taki klasyczny, czarny, reklamówka jakiejś firmy . A teraz jest .... 




sobota, 13 października 2012

Sospeso

W czwartek 10-go były Targi ABRO mojej ulubionej hurtowni artykułów biurowych . Lubię ich, bo mają dużo rzeczy do ozdabiania, preparatów dla ozdabiania i dużo, dużo innych dla hobby . 
Spotkałam się kolejny raz z Paniami z Skoczowa - panią Beatą i może wezmę udział w szkoleniu w Warszawie . Na razie zrobiłam jedną broszkę techniką sospeso, ale ma zakupione i narzędzia i produkty . Mam nadzieję znaleźć trochę czasu i zaszaleć . 

A oto broszka .



Pani Beata robi tak piękne ozdoby . Jest wszechstronna . I taka pełna energii . 

Trudny zegar

Myślałam, że następny zegar to pikuś , a tu niespodzianka . Serwetka położyła się ok . Trochę leciutkie zmarszczenia  ale dama Kocica trochę retro, więc nie przeszkadzały wizualnie . Nie byłam pewna, czy coś jeszcze z nim robić . Chciałam zrobić spękania . Odradzano mi, mówiąc, że jest tak OK . Ale ja się nie posłuchałam . Pierwszy preparat nawet zrobił to co powinien, ale jednocześnie pozostawił okrągłe puste miejsca . Tak jakby się nie rozprowadził równo po całości . Wsadziłam zegar pod wrzątek i rozpuściłam lakier . Drugie podejście i znów niewypał . Zamiast spękań smugi zastygniętego lakieru . Zeskrobałam. 
Trzecie podejście . I tu pomyślałam, że było za zimno . W sklepiku jeszcze nie grzałam i pewnie to było przyczyną. 
Zapaliłam piec i zegar wylądował na piecu . I wyszło . I to bardzo śmiesznie . Mi się podoba . 






I jeszcze jak zmywałam pierwszy lakier, drewno napuchło i od tyłu brzydko wyglądało na brzegach  . Wpadłam na pomysł, żeby brzeg podrobić na "staro" . Pasta 3D i wyszły spękania, potem niedbale pozłocone . Z tyłu zamaskowałam mechanizm . Jak się będzie z boku patrzyło, to będzie się widziało popękaną np. ściankę . Nie wiem jak to nazwać . 
Spękania wyszły śmiesznie - jak popękane szkło . Drobne i grubsze rysy .

piątek, 12 października 2012

Zegary raz jeszcze


Nie wiem dlaczego, ale przyczepiły się do mnie zegary . Czyżby czas mnie gonił . Cykają mi teraz za plecami . 

Zegar w kotki robiłam dwukrotnie . Po naklejeniu serwetki poczekałam noc, żeby się przykleiła na fest i rano papierem ściernym przeleciałam po tarczy . Nie sprawdziłam papieru i okazało się, że był brudny . Tło pod serwetką było białe i diabli wzięli robotę . Ale serwetka mi się tak podobała, że poprawę zrobiłam z tej samej . 




Drugi to dwie serwetki - wiewiórka i konewka z ptaszkiem.



Jutro pochwalę się jeszcze jednym, ale muszę go dopracować . I wtedy opowiem perypetie z nim związane. 

sobota, 6 października 2012

Nowe zegary

Coś mnie naszło na zegary . Szare, prostokątne . Serwetki lubiane przez dziewczyny . Miasta . Paryż, Londyn, N.Y. Rzym i inne . 




Jeszcze robią się inne . Paryż to moje marzenie . N.Y niekoniecznie . Londyn może być , ale nie ciągnie mnie specjalnie . Misiek ciągle tam jeździ do synów . To wystarczy . 
A że nie długo nowy rok , to zrobiłam podkładkę pod kalendarz wyrywany . Taką z kotkiem . 



Dziewczynka z serwetki podoba się nie tylko mi - wysłałam już kilka dziewczynom z Hobby . Ja też zrobiłam następną skrzyneczkę z nią w roli głównej . 

 Zawsze jak widziałam tego dziadka do orzechów chciałam go ozdobić . I mam . Kupiłam kilka, będą pewnie prezentami na Mikołajki dla sióstr . 
 A to deseczka pierwsza z wielu - ta zielona, potem będą inne kolory . Tych serwetek z takimi widokami jest trochę.


Wymyśliłam też zegary z kotami, ale o tym potem . 
Spisałam jedną z greckich bajek i dałam dziewczynom z Remusa . Ciekawe czy się im spodoba . Może ją wystawią .
Za dwa dni mija 30-rocznica bycia razem (z małą przerwą - nieistotną) z moim Dimitrisem . Dziś poszliśmy na kolację, miało być i kino, ale połaziliśmy po sklepach, a wcześniej wizyty u rodziny i na kino czasu już nie było . Zresztą na nic specjalnego nie mieliśmy ochoty . Kupiliśmy za to kilka filmów na DVD . Jest co oglądać . Więc szykuje się kilka fajnych wieczorów . ;)