Strony

sobota, 29 września 2012

Co robię teraz

Od początku września mam w księgarence taki galimatias, że nic prawie nie robiłam . Rodzice albo nie mają forsy albo myślą, że książki czekają na ich kupienie, a tu niespodzianka - braki w tytułach . Ci, którzy zamówili lub kupili w sierpniu nie mieli problemu . Więc ciągle szukam, domawiam, jeżdżę i odbieram . Ale mimo to coś pokończyłam . Zaczęty chlebak i niebieskie pudło na drobiazgi . 



W soboty otwieram tylko dla młodych pasjonatów literatury i rysunku, których uczą miłośnicy teatru "Remus" z Targowej . U mnie mają zajęcia - układają bajki i uczą się rysować ilustracje do nich . 
A dziś byłam z Miśkiem na spotkaniu z Steliosem Pelasgosem "opowiadaczem" baśni, mitów greckich . Mam więc dla dzieciaków trzy niesamowite bajki . Może, którąś będą chcieli zilustrować . 
Rano jak oni rysowali, ja przygotowałam sobie kilka rzeczy do ozdobienia . Jutro pewnie coś podrobię . Muszę coś zrobić do wstawienia na sprzedaż . 

W czwartek razem z Zuzką zrobiłyśmy fajne pudełeczko . 


A wcześniej zamówienie dla miłośniczki koni . 



piątek, 28 września 2012

Zegary odmierzają czas

Zawsze lubiłam zegary, zegarki . Mam ich kilkanaście . Na ścianie wiszą, stoją na oknie, szafkach, w łazience i w różnych koszyczkach . Zrobiłam kilka na sprzedaż, ale i dla siebie . 




Nie lubię jednak godzin, ich brak daje złudzenie, że jeszcze jest czas .


A to mój budziko-organizer . 




Zatrzymanie czasu lata .


Zegar na wymiankę - 5 elementów na 5-cio lecie Naszego hobby .


Moja ulubiona serwetka .


Mały smutny miś, ale słodki . 


W greckim stylu . Prezent dla mojej siostry . Ma niebieski pokój . Miała dostać skrzynię na biżuterię, ale robiłam ją i robiłam i nie zdążyłam . Zrobiłam ją dwa miesiące później .




To błyskawiczne zamówienie - jednodniowe - suszenie suszarką - zbrodnia, ale klient nasz Pan . 


Ulubione serwetki młodych dziewczyn . 


Urocza paryska kawiarenka . Bardzo plastyczna do robienia . 



Zegar miał być żółty . Kwiaty obojętne aby żółte . No i są .



A to jeszcze jeden smutny miś . I chyba jest za bardzo smutny, bo go nikt nie chce . A szkoda, bo jest taki z czasów kiedy nie było milutkich misiów, mięciutkich - tylko takie wypchane trocinami . 
Teraz mam na tapecie duże talerze, które chce zamienić na zegary . Tylko muszę upolować fajne wskazówki . 

poniedziałek, 24 września 2012

Dlaczego decoupage

Znalazłam dziś zdjęcie, które chyba jest motorem moich prac . Kiedyś, pewnie z 20 lat temu zaczęłam kupować puszki na różne produkty spożywcze - mąkę, cukier, kasze i inne . Puszki te stoją w szafkach . Śmieję się, że powinnam je wymienić na zrobione przez siebie, ale ma do nich sentyment i są śliczne . Takich papierów, nie mówiąc już o serwetkach nie znajdę . Może wydruki . Ale co zmieniać jak są OK ? 



Zrobiłam teraz przed chwilą obrazek dla przyjaciółki zamiast kwiatów . 



Kupię dobre winko  i wręczę kwiatka na płótnie . Chociaż nie zwiędnie . 
Dlatego podoba mi się ta technika . Mam coś takiego jak serwetka, papier czy wydruk i po chwili tworzymy zupełnie inną rzecz . Dla mnie to magia . Tym bardziej, że ja sama nie mam zdolności malarskich, artystycznych . Ot odrysować coś, wyhaftować patrząc na wzór . To wszystko. A teraz jestem w innym świecie . Bawię się układając  wzór, malując powierzchnię, dobierając farby . Czary . 

niedziela, 23 września 2012

Coś do kawy, herbaty

Są serwetki, które aż się proszą weź mnie i zrób cacko . Te róże lubię na talerzykach, filiżankach . 



Ślicznie też wygląda na szkatułce, którą można przeznaczyć na herbatę . 



Na stole można postawić konewkę jako wazon


Podać chusteczki 


Albo wazon bez konewki 

Konewki, dzbanki , kubki .

Odkryłam, że w Ikei są super konewki,  które można ślicznie dekorować . 
















I tak zwykła konewka może być ozdobą pokoju . Ja swoją używam jako wazonu . Można więc robić na plastiku, jeśli jest choć lekko chropowaty . Inaczej trzeba dać podkład .

 Od czasu do czasu trafiam na fajny dzbanek . 
Na metalu też się robi, ale jego już trzeba przygotować , albo zmatowić, albo potraktować specjalnym podkładem .








Kubeczki ceramiczne - dostajemy tyle reklamowych rzeczy i między innymi kubeczki . Trochę je pozmieniałam . 





A ten kubeczek był moim ulubionym, z bólem go sprzedałam . Jak to kiedyś powiedziała moja Przyjaciółka Marylka - wszystko co jest w sklepie jest do sprzedania . Może gdybym dawała ceny zaporowe . 



Kubki najlepiej polakierować specjalnym lakierem, który pozwala na gorące płyny, ale nie koniecznie . Lakierujemy też innymi lakierami - takimi jak są lakierowane inne rzeczy . Tylko zmywarki nie wytrzymują . 
Lubie pracować z kolorami zielonymi, różowymi, żółtymi i oczywiście białymi lub odcieniami bieli . Najtrudniej robi mi się niebieski, czerwony, brązowy . Znać na nich wszystkie łączenia . I wtedy trzeba się napracować . Wyzwanie . 



A to kubki dla młodych dziadków . Dostali jeszcze skrzyneczkę 



sobota, 22 września 2012

Butelki i rozrywka - puzzle .

Butelki to inna bajka . Jak chodziłam po sklepikach z różnościami, albo po festynach, gdzie sprzedawano ozdobione przedmioty, dziwiłam się po co ozdabiają butelki . Teraz wiem . To nie tylko wyzwanie, bo na szkle i to dopiero okrągłym nie jest łatwo przyklejać serwetki . A teraz bardzo to lubię . A jak się trafi na ładniutką taką smukłą i długą szyjką .... Marzenie . 
Ta była pierwsza zrobiłam ją dwukrotnie . Najpierw była w kwiaty, ale nie spodobała mi się . Czyszcząc ją poznałam jak mocny jest klej . Narobiłam się jak ... nie powiem co .



Następnych przez długi czas nie fotografowałam , uczyłam na nich dzieciaki, które przychodzą do mojej księgarenki. Zanim odkryłam sklepy z drewnem i zanim nie zaczęłam kupować tanich deseczek do ozdabiania, pokazywałam im na flaszkach po winie, małpkach po wódce . Mam tego spory zapas, bo przynosili mi je całymi siatkami . 

Takie były świąteczne . 




Do  świątecznych butelek zrobiłam talerzyki na opłatki . 



Talerzyki są oklejone od dołu .  Podwójnie . 
Potem miałam już konkretne zlecenia, ale tylko na kolor . Resztę ja wybierałam . 









Butelki są od różnych gatunków - brandy, whisky, nalewka babuni, jabcok, szampan i takie  z biedronki też się trafiają (ale wino w nich niezbyt smakowite) . 


A ta maleńka flaszeczka została znaleziona na terenie warszawskiego ZOO przy robotach ziemnych . Zrobiłam ją na spółkę z jedną z dziewczynek i żartowałam że siedzi w niej dżin . 
Ja wyklejam, a mój Pan układa puzzle i wieszam je w księgarni . Niekiedy sprzedaję . I On układa drugie . 


Te z książkami zostały przeze mnie kupione specjalnie na otwarcie księgarni . 


Kawiarnię mam zamiar kiedyś wyhaftować , bo ja też trochę wyszywam . 


Wenecja . 3000 elementów . Trudna do ułożenia . 


Ulubiony tygrys mojego faceta . A na dole mój ulubiony kot.