Strony

sobota, 25 sierpnia 2012

Zabawa , która stała się pasją

Dwa lata temu na Boże Narodzenie kupiłam przyjaciółce tunikę, którą nie miałam w co zapakować . Już od dawna interesowałam się robótkami ręcznymi - haftowałam, coś tam szydełkowałam . Ale nigdy nie ozdabiałam niczego . Ot ładny papier mniej lub bardziej udanie użyty do zapakowania prezentu . Postanowiłam więc ozdobić pudełko po butach oklejając je serwetką - ozdobną (wtedy tak myślałam) . Zaczęłam od wpisania w wyszukiwarkę hasła - decoupage - i się zaczęło . Obejrzałam setki stron, setki zdjęć . Podobało mi się to bardzo . Ale ja nie mam żadnych zdolności plastycznych . Postanowiłam jednak spróbować . Pojechałam na Mokotów do sklepu i pracowni Asket . Może to nie był dobry moment, może mój sposób sprzedawania jest inny, ale kupiłam jak wtedy uważałam wszystko co trzeba. Nie pamiętam ile wieczorów spędziłam nad pudełkiem . Chyba musiałam je zrobić szybko, bo jak zawsze wszystko zostawiłam na ostatnią chwilę . Wyszło jak wyszło . Wtedy nie myślałam o fotografowaniu ozdobionych rzeczy . Po za tym myślałam, że to tylko ta jedna rzecz i koniec . Ale zostało mi i kleju i lakieru . Tak mi spodobała ta zabawa, że postanowiłam zrobić coś na prezenty . Tylko, że czasu było stanowczo za mało . Kupiłam więc na allegro buteleczki ozdobione motywami świątecznymi i życzeniami . Każda rodzina dostała jedną taką z zapowiedzią, że w przyszłym roku własnoręcznie wykonam takie prezenty . Od ponad roku obdarowałam i rodzinę i przyjaciół różnymi ozdobionymi przedmiotami - nowymi i starymi, którym nadałam drugie życie . Okazało się, że mam jakieś zdolności . W Sylwestra zrobiłam lustereczko i napis Dzień Dobry . Planowałam już wtedy otworzyć księgarenkę .