Strony

czwartek, 13 września 2012

Jak powstawały moje prace

Dodałam pokaz slajdów moich dotychczasowych prac . Sama nie mogę uwierzyć, że tyle się tego nazbierało . Było tego jeszcze więcej, ale czasami nie miałam aparatu lub nie miałam głowy i nie pomyślałam nawet o zdjątku . I trochę mi szkoda , bo dotyczy to moich pierwszych prac . Może nie były za specjalne, ale pierwsze . Lustereczko już pokazałam, a teraz opiszę i pokażę niektóre z nich . 


To moja pierwsza butelka . I mam ją jeszcze . Postawiłam na górnej półce i nikt jej nie dostrzega . Lubię ją . Fajną serwetkę wybrałam do tego kształtu - Picasso . Lubie robić butelki . Są bardziej plastyczne - ja tak nazywam coś na czymś mogę np. ułożyć obrazek - przekręcam butelkę i przenoszę się na inny plan , widzę coś innego . Teraz są serwetki , które przedstawiają jakąś historię . Ale i tak lubię sama je tworzyć . 


 
Tak jak to maleństwo . Wazonik lub buteleczka było maleńkie - jakieś 15 cm , a i tak udało się pokazać fajne domostwo . 


Naczynko, które kiedyś pewnie służyło do nalewania, zostało świecznikiem i oczywiście zrobiłam go na 31 października . 



Butelka niewiele większa niż serwetka . Wiem, że stoi u kogoś w barku . Zawsze się pytam gdzie moje robótki trafią . 


To już zamówienie . Mam niekiedy kłopot z zamówionymi rzeczami . Zawsze pytam o kolor i sama dalej wybieram serwetki . Nie ograniczam się do jednej . Staram się połączyć dwie lub nawet trzy na jednej pracy . I jak ktoś przychodzi po odbiór ma stracha, że się nie spodoba . Ale do tej pory tylko raz zmieniałam pracę i to właśnie butelki . Niestety nie zrobiłam zdjęć ani pierwotnych wersji ani poprawionych . Chyba za bardzo to wzięłam do siebie i nie polubiłam tych prac . Nie były moje .
  
Ale najbardziej lubię to -


butelki po dobrych trunkach - można z nich zrobić cacka 


Obiecywałam sobie, że nie zrobię takich samych rzeczy, ale ta serwetka tak wspaniale wygląda na takich flaszkach . 



A to butelka domek - zbudowałam go na flaszce, niedużej z dość długą szyjką - ogród, wejście do domu, okna śmiesznie pnące się w górę, otoczone bluszczem . Prezent dla koleżanki i jednocześnie lekarza rodzinnego . Ten sam motyw powtórzyłam na starym kamionkowym wazonie . 




Lubię starociom nadawać drugie życie . Więc znoszą mi ludzie starocie, chodzę na wyprzedaże i czasami za 1,- kupuję takie stare skorupy . Pokażę jeszcze nie jeden staroć . Na przykład - syfon - pierwszy był czarno-biały 


drugi kobiecy 



trzeci taki kawiarniany i poszedł do kawiarni na Stalową w Warszawie . Na pierwszy raz to chyba wystarczy . 

2 komentarze:

  1. Ach, uwielbiam Twoje prace, a ta malutka z domkiem i kwiatkami na górze jest wręcz przecudowna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne prace, masz talent, pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń

A po nocy przychodzi dzień, a po zimie lato :)